Jestem zdecydowanie z kręgu tych osób, które wolą wannę od prysznica, chociaż kiedy w domu miałam jedno i drugie to zależnie od humoru korzystałam z obu. Teraz mieszkam z chłopakiem
i mam wyłącznie wannę, więc nie narzekam. Dzisiaj trochę o umilaczu do kąpieli, którego pokochałam zarówno ja, ale w sekrecie zdradzę, że i mój R. mi ją podkrada ;)

Jakiś czas temu mój makijaż oczu składał się wyłącznie z dwóch cieni - beżowego i ciemniejszego brązu, a dziś mam ochotę eksperymentować i zaczynam po woli wprowadzać kolory do swoich makijaży, a co za tym idzie - chcę testować nowe cienie, nowe paletki...

OPIS PRODUKTU:
Palette Match System to nowe palety cieni od marki Pierre René dzięki którym możemy skompletować nasze ulubione kolory.Palette Match System set 6 - skomponuj własną paletę 6 cieni.
CENA PRODUKTU:
54,99zł,
TUTAJ
Chyba każda z nas doskonale wie, że oczyszczanie cery powinno być najważniejszym punktem naszej pielęgnacji, ale żeby ta czynność sprawiała przyjemność trzeba trafić na odpowiedni produkt.
Czy kultowy już żel do twarzy z Sylveco sprawił, że chętnie oczyszczałam swoją cerę?
Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie swojego makijażu bez bronzera, chociaż jakiś czas temu nie wiedziałam w ogóle jak się tego używa. Dzisiaj pokażę Wam bronzer, który przygarnęłam od mamy, dla której był zwyczajnie za jasny.

Ostatnia odsłona ciastek Irenek na moim blogu - nasza przygoda się niestety już kończy. Na szczęście znalazłam stacjonarnie Irenki w Lewiatanie, więc na pewno będę po nie sięgać.
Nie wiem dlaczego, ale kiedy wychodzi tylko słońce mam ochotę odpalać świeże woski w swoim
kominku. Ten wosk odpaliłam zaraz po tym jak wysprzątałam pokój, bo miałam ochotę na świeżą bryzę, coś czystego.
Ostatnio mam wielką ochotę się maseczkować, nie wiem z czego to wynika, ale namiętnie nakładam praktycznie co drugi dzień jakąś maseczkę. Dzisiaj o maseczce, którą zna pewnie większość z Was.

Kolejna porcja słodyczy, w dosłownym tego słowa znaczeniu wkroczyła na bloga.
Wczoraj post się nie pojawił za co Was przepraszam, ale niestety nie byłam w stanie niczego napisać, a nie mam kompletnie nic na zapasie. Mam dość stresującą sytuację, ale o tym pewnie napiszę Wam już niedługo.
Wiosna coraz bardziej wygląda zza chmur i daje o sobie znać, co chyba każdego pozytywnie nastraja do życia. Aby jeszcze bardziej wprowadzić klimat wiosny do mojego domu sięgnęłam po wosk
z najnowszej kolekcji Yankee. Czy udało mu się przywołać wiosnę?
Dzisiaj o produkcie, z którym raz się lubię, a raz nienawidzę. Jesteśmy przyjaciółmi i wrogami
w jednym. Dlaczego? O tym właśnie dzisiaj.
Miesiąc już za nami, więc czas podsumować również moje zużycia, których tak na prawdę jest niewiele.
ZIELONY - spełnił moje oczekiwania//byłam zadowolona/kupię
ŻÓŁTY - po części spełnił moje oczekiwania/zastanowię się zanim kupię ponownie
CZERWONY - nie spełnił moich oczekiwać/nie kupię

Czekał na swoją premierę długo... aż za długo. Z pozoru dość oczywisty zapach, w praktyce zaskakujący.

Dziś mam dla Was już drugi przepis - nietypowy, nierandomowy i pewnie odrobinę zaskakujący.
Mam nadzieję, że wypróbujecie i dacie mi znać jak się sprawdził.
Ten szampon mogliście oglądać już na moim blogu kilka razy - zdecydowanie jest to jeden
z moich "pewniaków" do których lubię wracać. Po dość dłuższej przerwie wróciłam znowu
do niego i stwierdziłam, że już chyba czas aby opowiedzieć o nim trochę więcej tutaj na blogu.

Dzisiaj wydaje mi się dość ciekawy temat, ponieważ tak na prawdę wciąż mało osób czyta składy kosmetyków, bądź są one źle interpretowane. Przyznajmy się teraz same przed sobą - patrząc na skład kosmetyku, ile składników jesteśmy w stanie poprawnie rozpoznać i znamy ich działanie.
No właśnie. Czy to nie jest tak, że kiedy widzimy "alcohol" to od razu przychodzi nam na myśl,
że ten kosmetyk jest zły, że najlepiej go nie stosować? Chcę dzisiaj nieco wyjaśnić tę kwestię
i rozwiać może czyjeś wątpliwości.
Była już pielęgnacja twarzy to teraz czas na moją drugą z kolei ulubioną serię kosmetyków - pielęgnację włosów. Wyszłam już z minimalizmu, bo nie zauważyłam żadnych pozytywnych tego stron, po za tym ostatnio miałam możliwość przetestowania kilku kosmetyków, więc bez sensu byłoby pisanie o czym czego nie przetestowałam, nieprawdaż?
Brwi... temat rzeka - jedni lubią mocno podkreślone, inni zostawiają naturalne. Ja należę do tych osób, które mają małe problemy z brwiami - kompletnie niesymetryczne, o dwóch odmiennych kształtach, do tego ich kolor nie pozwala mi na wybieranie kosmetyków na które mam ochotę,
bo albo są za jasne, zbyt rude, albo za ciemne. Dzisiaj o produkcie, który ma idealny kolor.
Dzisiaj mam dla Was nie typową recenzję - takiej jeszcze u mnie nie było. Chcę Wam zaprezentować
mojego nowego przyjaciela, który ułatwia mi zdecydowanie życie - mój dzbanek filtrujący.
Ostatnio pisałam Wam o rewelacyjnym szamponie od Il Salone Milano, dzisiaj mam dla Was maskę z tej samej serii. Czy ona zrobiła na mnie takie samo wrażenie jak szampon?
Jestem wielbicielką wszelkich olejków - zarówno do ciała, włosów jak i twarzy, więc chętnie testuję coś nowego, czego jeszcze nie miałam okazji. Jednego razu podczas zakupów w Rossmannie zauważyłam olejek z granatem do twarzy w promocji i jako, że cała seria do włosów z granatem sprawdziła się u mnie rewelacyjnie postanowiłam wypróbować również coś do twarzy.
Jak wiecie jestem wielbicielką masła shea i bardzo długo go używałam. Masło kakaowe zawsze mnie ciekawiło i wiedziałam, że najdzie ten dzień kiedy będę mogła je wypróbować. I tak też się stało.
Co o nim myślę? O tym własnie dzisiaj.

Jestem świeżo po przeprowadzce, rzekłabym wtórnej przeprowadzce. Wchodząc do domu pomyślałam "Home sweet home" i przypomniało mi się, że mam do opisania właśnie wosk o tej samej nazwie - przypadek?
Oczyszczanie twarzy to dla mnie najważniejszy element pielęgnacji zarówno porannej jak
i wieczornej. Często zdarza mi się, że używam produktów, które nie do końca się w tej roli sprawdzają i cera zaczyna się bardziej zapychać. Na szczęście odkąd zaczęłam używać produktów bardziej naturalnych to zdarza się to rzadziej. Dzisiaj o jednym z moich ulubieńców.
Kolejne kosmetyki do włosów - tak wiem, wiem. Niestety znudził mi się już minimalizm kosmetyczny i teraz mam ochotę testować/używać kilka kosmetyków na raz, więc będzie
więcej recenzji tych samych kategorii. Dziś mam zestaw, który niedawno pojawił się dopiero
na rynku, a już robi wokół siebie szum - czy ja powielam ten 'bum' i czy rzeczywiście kosmetyki
są tak dobre, że warto się nimi zainteresować?
Tytuł mówi wiele, jednak kilka słów wstępu - ile z nas myśli o SOBIE? O tym, aby siebie rozpieszczać, aby mieć chwilę dla siebie, aby po prostu dbać o siebie (i nie mam tutaj na myśli codziennej kąpieli, czy pielęgnacji)?

Dość dawno nie było na blogu wosków - jakoś tak wyszło, że kiedy już odpalałam jakiś wosk to był
to sprawdzony zapach, który już opisywałam na blogu.
W styczniu zdenkowanych produktów miałam niewiele, więc postanowiłam poczekać z denkiem
do lutego, bo widziałam, że kończy mi się kilka kosmetyków - nie spodziewałam się jednak,
że aż tyle...
ZIELONY - spełnił moje oczekiwania//byłam zadowolona/kupię
ŻÓŁTY - po części spełnił moje oczekiwania/zastanowię się zanim kupię ponownie
CZERWONY - nie spełnił moich oczekiwać/nie kupię