Obserwatorzy:

AUSSIE - DUET PRAWIE IDEALNY.

Cześć!
Tak, wiem - miał być wpis o produktach Pilomax. Nie ucieknie - będzie około środy.

Dzisiaj również wpis o kosmetykach o włosów i to nie byle jakich... Australijskich.
Jakiś czas temu na trnd.pl ruszyła kampania w właśnie z tymi kosmetykami.
Niestety nie udało mi się do niej dostać. Dzięki uprzejmości Angeliki miałam jednak 

okazję je przetestować.
Otrzymałam paczuszkę, a niej szampon, odżywka i ulotka. Opiszę każdy z tych produktów.






SZAMPON DO WŁOSÓW SUCHYCH / ZNISZCZONYCH / POZBAWIONYCH BLASKU



OPIS PRODUKTU:
Szampon nawilża zniszczone włosy i pomaga odżywić i nadać im gładkość. 
SILNE NAWILŻENIE. Nanieść na wilgotne włosy, masuj, dobrze spłucz.

SKŁAD:




MOJA OPINIA:
Ładna, poręczna z minimalistyczną szatą graficzną buteleczka o pojemności 75ml.
Zamykana jak większość, na standardowy 'klik', dozuje przez niewielki otwór.


Jeśli chodzi o skład - tragedia w oczach. Okej, zdarza mi się kupić szampon 
z SLS, ale tu mamy i SLS i SLES... No proszę.
Kolor szamponu jest połyskujący, idący w kierunku żółtego.


Konsystencję szampon ma dość gęstą, bez problemu rozprowadza się po włosach, 
pieni się jak oszalały. Nie ma problemu z jego spłukaniem, nie pozostawia żadnej
warstwy na włosach. 
Podsumowując... szampon nie nawilża jak obiecuje producent, a wręcz przeciwnie
delikatnie wysusza włosy. Jest idealny jako szampon oczyszczający, radzi sobie
nawet z olejami.
Nie kupię go ponownie, bo chyba nie potrzebuję takiego szamponu.



INTENSYWNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW ZNISZCZONYCH


OPIS PRODUKTU:
Specjalna formuła z melisą australijską wygładza zniszczone łuski włosów,
nadaje blask i pomaga sprawić, że włosy stają się podatne na układanie.
PODATNOŚĆ NA UKŁADANIE I BLASK. 
Nanieść na umyte, wilgotne włosy. Wmasuj, pozostaw na 1-3 minuty, 
następnie spłucz.

SKŁAD:



MOJA OPINIA:
Opakowanie również poręczne, z minimalistyczną szatą graficzną.
Pojemność taka sama jak szamponu - 75ml. Dozowanie również takie samo,
nie ma problemu z wydobyciem odżywki.


Jeśli chodzi o skład to również nie powala na kolana. Alkoholi co nie miara.
Kolor lekko połyskujący, idący bardziej w stronę różu.


Zapach ma cudowny, gumowy i bardziej intensywny niż w przypadku szamponu.
Utrzymuje się na włosach bardzo długo. Konsystencja delikatnie wodnista, jednak
nie spływa z włosów.
Działanie jakie zauważyłam to przede wszystkim połysk, tak, odżywka sprawia, że moje
włosy błyszczą. Nie obciąża ich, nadaje im wręcz lekkości, wygładza i delikatnie nawilża.
Jeśli będę miała okazję to chętnie zaopatrzę się w pełnowartościowy produkt.

Podsumowując - szampon na nie, odżywka na tak.
Jeszcze raz dziękuję Angelice za możliwość przetestowania tych produktów.
Zapraszam Was na jej bloga  >>KLIK<< .

Mieliście styczność z kosmetykami ten firmy? Co o nich myślicie?

INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA DO WŁOSÓW BIOVAX

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją intensywnie regenerującej maseczki 
do włosów suchych i zniszczonych firmy L'biotica - Biovax.



INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH BIOVAX


OPIS PRODUKTU:




MOJA OPINIA:
Kupiłam je (bo dwie takie maseczki) na Biedronkowym szaleństwie jakoś w maju.
Jak widzicie były to dwie saszetki o pojemności 20ml. Lubię takie saszetki, ponieważ
nie musimy od razu kupować pełnowartościowego produktu, a kilka takich mniejszych.
Idźmy dalej... Jeśli chodzi o kolor maseczki to klasyczny - biały.




Zapach przyjemny - takiej typowej odżywki. Konsystencja idealna, nie spływa z włosów,
łatwo się ją rozprowadza po nich i bez problemu zmywa.

Jeśli miałabym napisać czy jakoś zdziałały na moje włosy to... ZDECYDOWANIE TAK!
Po tych dwóch maseczkach, które wystarczyły mi na 4 zużycia moje włosy zrobiły
się miękkie, sypkie i nawilżone.
Na pewno chciałabym kiedyś posiadać pełnowartościowy produkt, może również

w innych wersjach.
Nie wiem, gdzie obecnie można te maseczki dostać. Ja kupiłam w Biedronce za 1,99zł/szt.


A na koniec coś w ramach Blogowej Akcji Charytatywnej.
Otóż z darów od sklepu cytrynowa.pl zostało nam kilka fantów.
Jeśli ktoś nie wie o co chodzi z akcją  >>KLIK<< .


Oliwkowy oraz rumiankowy kremik do rąk, Biolux



Glinki do twarzy (niebieska, żółta,różowa)



Cytrynowe mydło marsylskie




Oczywiście istnieje możliwość zakupienia jednej glinki, czy kremu.
Jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany kupnem jakiegokolwiek produktu proszę 
kontaktować się z koordynatorem akcji : brokatwspreju@gmai.com :)

VERBENA - PODSUMOWANIE

Cześć Kochani!
Dzisiaj tak jak widzicie podsumowanie akcji z Verbeną.
Współpracę z tą firmą nawiązałam jakiś czas temu. Bardzo szybko otrzymałam wszystkie
potrzebne dla mnie materiały, informację oraz paczkę dla blogerów.
Paczuszka wyglądała bardzo sympatycznie nawet z zewnątrz. Nie był to żaden karton,
żadna 'zwykła' koperta, a piękna koperta zaprojektowana specjalnie na tę akcję.



Paczuszka zawierała w sobie pięć opakowań cukierków oraz torbę na zakupy.



Przyjrzyjmy się wszystkiemu z bliska i poznajmy moje zdanie:


TORBA - od tamtego czasu moja ulubiona torba na zakupy, spacery, a nawet jako torba
na jakieś wyprawy. Jest mega wygodna, poręczna, pojemna i... słodka!


IMBIROWE - chyba najmniej lubiane przede mnie, a najbardziej przez mojego chłopaka.
Podoba mi się cytrynowo-miodowy posmak twardej części cukierka, jednak płynna część
jest dla mnie zbyt ostra. Na ogół nie lubię imbiru w żadnej postaci, więc nie zdziwiła mnie
niechęć do tego smaku.



LIPA - nie wiem do czego porównać ten smak - trochę jak jakiś miodowy lek
na ból gardła (???). Bardzo mi smakowały i chyba to one najszybciej opuściły
miseczkę z cukierkami.


MELISA - również bardzo mi smakowały, zresztą nie tylko mi. Mój chłopak uwielbia
herbatę z melisy, więc tych cukierków również był zwolennikiem.
Wyczuwalna jest nutka mięty, przez co smak cukierka jest wyraźny, ale jednak stonowany.



SZAŁWIA - zdecydowanie mój ulubieniec. O jego smaku przekonałam się dopiero w sumie
po zjedzeniu lipy. Wyraźnie czuć szałwię w połączeniu z cytryną. Całość komponuje się idealnie.



PODSUMOWUJĄC:
Bardzo dziękuję firmie Verbena za możliwość udziału w tej akcji. Cieszę się, że mogłam
spróbować czegoś na co zawsze patrzyłam okiem i myślą 'a to pewnie jakieś apteczne smaki'.
Dzięki ten akcji mogłam się przekonać, że te cukierki są rewelacyjne!
Na pewno zawsze kiedy będę miała okazję to sięgnę po nie, bo wiem, że nie kupię 'kota
w worku', a coś co jest naprawdę smaczne i zdrowe.
Podzieliłam się cukierkami zarówno z rodziną jak i znajomymi ze szkoły i nie usłyszałam
żadnej negatywnej opinii.
Będę zachęcać wszystkich do ich zakupu, bo naprawdę warto!
Jeśli i Wy chcecie otrzymać swoje cukierki z Verbeny to po prawej stronie na moim blogu
widnieje baner z linkiem odsyłającym do ich konkursu, gdzie możecie wygrać 3 paczki
cukierków. Wygrywa 250 osób w każdej turze, więc myślę, że warto próbować.

ARBUZOWY PEELING DO CIAŁA - BIELENDA

Witajcie Kochani!
Dzisiaj opowiem Wam o Arbuzowym love. Chyba nikomu nie muszę przypominać
Biedronkowej promocji na kosmetyki. Ten produkt również znalazł się w ofercie.






OPIS PRODUKTU:
Cukrowy peeling do ciała o zapachu ARBUZA to idealny sposób na poprawę wyglądu
i kondycji skóry. Peeling ma wyjątkowe właściwości wygładzające, nawilżające 
i regenerujące. Skutecznie zmiękcza i odnawia naskórek, poprawia mikrokrążenie,
ujędrnia i uelastycznia skórę. Intensywny zapach soczystego arbuza poprawia samopoczucie
i nastraja pozytywnie. Podaruj swojej skórze owocową pielęgnację i uczyć swoje ciało pięknym,
pachnącym, zmysłowym i bardzo apatycznym.

SPOSÓB UŻYCIA:
Peeling wmasowywać w wilgotną skórę przez kilka minut, w zależności od potrzeb, dokładnie
spłukać. 

SKŁAD + ANALIZA:
Sucrose - cukier
Paraffinum Liquidum (Mineral Oil) - tworzy na naszej skórze tzw. 'film', czyli tłustą warstwę 
uniemożliwiającą 'ucieczkę' wody z organizmu.
Silica - środek żelujący
PEG-40 - usuwa tłuste zanieczyszczenia z powierzchni naszej skóry
Hydrogenated Castor Oil - (uwodniony olej rycynowy) - nadaje konsystencję
Caprylic / Capric Triglyceride - (mieszanka olejów roślinnych; otrzymywana z naturalnego kwasu tłuszczowego (oleju kokosowego) i glicerydu) - naturalna podstawa olejowa w emulsjach
Persea Gratissima (Avocado) Oil - (Olej z Awocado otrzymywany poprzez tłoczenie nasion) - chroni skórę (ze względu na wysoką zawartość witaminy A, E i D i 85% niezbędnych kwasów tłuszczowych) 
przed utratą wilgotności i utrzymuje naturalną równowagę skóry
Tocopheryl Acetate - (witamina E otrzymywana z olejów roślinnych) zapobiega wolnym 
rodnikom i przez to wczesnemu starzeniu się skóry, naturalny antyoksydant
Parfum (Fragrance) - (mieszanka olejków eterycznych,destylowanych z kwiatów, liści, korzeni
i innych partii roślin) - nadaje produktom ciekawe, naturalne zapachy dzięki czystym 
olejkom eterycznym,
Cl 26100 (D&C Red NO.17) - syntetyczny barwnik


MOJA OPINIA:
Oczywiście musiałam skorzystać z tej promocji. Zapach wybrał mój chłopak i bardzo dobrze
trafił. 
Bardzo podoba mi się wygodne, plastikowe opakowanie. Szata graficzna produktu
również przypadła moim gustom. Wszystko zawarte na etykietkach jest bardzo czytelne,
a same etykietki nawet po częstym kontakcie z wodą nie odklejają się.


Pudełeczko peelingu ma dokładnie 100g.
Jak widzicie w składzie jest parafina. Jeśli chodzi o peelingi, które ją zawierają to mi to zupełnie
nie przeszkadza, ponieważ peeling nie bez powodu jest peelingiem. Jego zadaniem jest
peelingować skórę, czyli usuwać martwy naskórek i wygładzać. 
Dla mnie ten peeling ma idealne kryształki cukru, które są świetnymi 'ździerakami', które idealnie
wygładzają skórę i usuwa martwy naskórek.
Podoba mi się konsystencja, ponieważ nie spływa i spokojnie można sobie wykonywać masaż.
Peeling ma kolor soczyście czerwony. (na zdjęciu wygląda na pomarańczowy, co jest efektem flesza.)



Zapach ma obłędny! Tak jak wspomniał producent - zapach soczystego arbuza.
Zapach jest bardzo intensywny i utrzymuje się zarówno na ciele jak i w całej łazience!
Po takim peelingu czuję się odprężona, wypoczęta i... gładka!
Jedynym jego minusem jest wydajność, ponieważ tego peelingu chcę się używać codziennie
no i tym sposobem znika.
Chętnie będę po niego sięgać jeszcze nie raz.


WELCOME NEW HAIRS!

Witajcie!
Dzisiaj o kuracji wygranej u Łukasz Bier w rozdawajce na Facebooku.
Powiem, że bardzo się ucieszyłam z tego, że mi się udało wygrać. 
Konkurs był losowy,zatem cieszyłam się podwójnie. 
Będzie to trochę długi wpis, bo jest o czym pisać.




KOMPLEKSOWA KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW 
Z BIOXINE.


Bardzo mi się podobał ogólny wygląd prezentu od Bioxine! 
Kuracja składała się z szamponu na wypadanie włosów oraz kuracji ampułkowej. 
Szampon mogłam dostosować do swojego rodzaju włosów.
Wybrałam wariant dla włosów przetłuszczających się., ponieważ mam takie u nasady.
Zacznę może od szamponu.

ZIOŁOWY SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW



SKŁAD:



OPIS PRODUKTU:
Szampon BIOXINE to ziołowy szampon opracowany specjalnie dla osób doświadczających 
utraty włosów i/lub osób pragnących wzmocnić włosy oraz zwiększyć ich sprężystość. 
Specjalny składnik BIOXIONE, BIOCOMPLEX B11 pomaga zapobiegać wypadaniu włosów.
Włosy gęstnieją i ulegają wzmocnieniu; regularne stosowanie wzmacnia również aktywne
meszki włosowe.

BIOXINE delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy, jednocześnie dostarczając 

niezbędnych witamin i minerałów; zapewnia sprężyste, silne i zdrowe włosy. 

MOJA OPINIA:
Opakowanie skromne, estetyczne, czytelne. Szampon ma 300ml. 
Dozuje się go przez standardowy dla większości szamponów otwór. 
Szampon jest bardzo gęsty przez co wystarczy kropelka, żeby umyć nim swoją głowę. 
Dzięki temu jest bardzo wydajny. Kolor jest złotawo-bursztynowy. 
Bardzo podoba mi się ziołowy zapach tego szamponu.




 AMPUŁKI - ZIOŁOWA FORMUŁA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW


I tu jest problem, bo wyrzuciłam to kartonowe opakowanie z większością informacji, 
ale posłużę się ulotką. Wybaczcie, ale mój skaner nie jest już najlepszy.

OPIS PRODUKTU:









MOJA OPINIA:
Na ogół nie jestem zwolenniczką ampułek, ponieważ zawsze mam problem z ich otwieraniem.
Tak też było w tym przypadku. Każda ampułka ma 6ml płynu. Zapach również ziołowy,
jednak mniej intensywny niż w przypadku szamponu, dzięki czemu można nakładać serum
w ciągu dnia bez obawy, że będziemy nim pachnieć. Szybko się wchłania, nie przetłuszcza
włosów, łatwo się je aplikuje dzięki wygodnego aplikatorowi.
Trochę miałam problem, ponieważ po jakimś czasie codziennego stosowania czułam że trochę
obkleja mi skórę głowy, więc przerzuciłam się na jedną ampułkę co dwa/trzy dni.


PODSUMOWANIE

Długo myślałam nad tym jak opisać Wam efekty. Przyznam, że do teraz nie wiem.
Mam udokumentowane to w formie zdjęcia i chyba to Wam najlepiej tego efekty zobrazuje.



BABY HAIR EVERYWHERE!
Tak chyba najkrócej mogę to opisać. Na mojej głowie pojawiło się mnóstwo nowych włosków,
a te starsze się wzmocniły. Wydaje mi się, że moje włosy zgęstniały odrobinę, 

pewnie to dzięki tym baby hair.
Na pewno mogę polecić tę kurację wszystkim zmagającym się z nadmiernym wypadaniem 
włosów, ale również takim osobom, które chcą wzmocnić swoje włosy i przyśpieszyć ich wzrost :)

Avon, Advance Techniques, Daily Shine Dry End Serum (Serum na zniszczone końcówki)

Cześć!
Dzisiaj trochę włosowo, a dokładnie o serum na zniszczone końce.




OPIS PRODUCENTA:
Natychmiast wygładza suche i zniszczone końcówki, a także odżywia włosy. 

Pomaga opanować ich puszenie się, nadaje im miękkość, jedwabistość i blask.

SKŁAD:
Cyclopentasiloxane,  Alcohol Denat., Dimethicone, Phenoxyethanol, 

Ethylhexyl  Methoxycinnamate, Parfum,Benzophenone-2, Panthenol, 
Phytantriol, Amyl Cinnamal, Coumarin, Geraniol, Butylphenyl 
Methylpropional, Linalool,  Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, 
Alpha-Isomethyl Ionone,

SPOSÓB UŻYCIA:
Wmasować kilka kropki w wilgotne lub wysuszone włosy. Nie spłukiwać. Układać jak zwykle.

MOJA OPINIA:  
Serum zapakowane jest w zielono-szare opakowanie. Wewnątrz niego jest plastikowe pudełeczko
z wygodną pompką, która się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość produktu.
Serum jest dostępne w wersji 30ml. Jeśli jest to serum na SUCHE końcówki 
to po co w składzie alkohol, który wysusza włosy? Oczywiście wieeeelki minus za to.
Serum jest przezroczyste. Pachnie trochę alkoholowo, a trochę winogronowo.
Ma olejowatą konsystencję, dzięki czemu nie spływa z włosów. 
Nakładałam je tylko na końcówki. Trzeba uważać z ilością, ponieważ trochę większa ilość
przetłuszcza od razu włosy. Na pewno poskramia końcówki, ponieważ je nawilża.
Jednak miałam wrażenie, że działa tylko powierzchniowo. Nie zalecam stosować go regularnie,
ponieważ może naprawdę wysuszyć włosy i efekty będzie inny od zamierzonego.
Nadaje się do stosowania raz na tydzień/dwa. Wiadomo, że nie 'naprawi' naszych zniszczonych
końcówek, ponieważ jak już pisałam w włosowym poście jest to nie możliwe, ale na pewno
nawilży je, obciąży, nada połysk i piękny zapach.



DOSTĘPNOŚĆ:
ok.20zł/30ml w katalogu Avon.

JAKĄ JA MAM WŁAŚCIWIE CERĘ?

Witajcie Kochane!
Dzisiaj taki teoretyczny wpis, odpowiemy na pytania : Co to jest cera? 

Jaki mam typ cery? Jak określić typ cery? Na co zwrócić uwagę określając typ cery? 
Po co mi znać mój typ cery? Jak dbać o dany typ cery?
A więc zachęcam do lektury.


Pojęcie 'cera' zarezerwowane jest do powierzchniowej warstwy skóry na twarzy.
Wszystko co robimy teraz dla swojej cery będzie owocowało w przyszłości, więc warto
o nią dbać jeśli zależy nam na pięknym wyglądzie.
Aby odpowiednio dbać o swoją skórę i dobrać do niej odpowiednie kosmetyki musimy
znać jej typ. Typem skóry określa się jej tendencje.
Przedstawię krótko typy cery, dzięki czemu będziecie mogły zadecydować, który z nich jest 

Wam najbliższy.

CERA NORMALNA

Spotykana jest zazwyczaj u dzieci, bardzo rzadko u osób dorosłych. Właścicielki takiej skóry
mają ogromne szczęście. Cera normalna charakteryzuje się idealnym zmatowieniem, napięciem,
gładkością, jędrnością, brakiem zaczerwienień. Cera naturalna nie reaguje negatywnie
na żadne z kosmetyków.
Cera normalna mimo swoich atutów wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Należy używać do jej
pielęgnacji odżywczych kosmetyków, aby wspomóc jej naturalne funkcje. Nie powinno się
używać kosmetyków regeneracyjnych, które mogą zaburzyć jej mechanizm naturalny.


CERA SUCHA

Suchość skóry może być wrodzona lub nabyta. Niestety ta cera jest cienka, mało elastyczna,
często prześwitują przez nią naczynia krwionośne (mogą się tworzyć tak zwane 'pajączki')
oraz jest bardzo wrażliwa. Osoby z tym typem cery mogą mieć tendencję do szybkiego starzenia się.
Na pewno posiadasz cerę suchą jeśli skóra na Twojej twarzy często się łuszczy.
Do jej pielęgnacji należy używać przede wszystkim delikatnych, nawilżających kosmetyków.
Zaleca się używanie kosmetyków ochronnych. Przy tym type cery można sięgnąć
po olejki. (np.arganowy) Niestety pielęgnacja zewnętrzna nie zawsze jest wystarczająca,
a osoby te musza dostarczać do swojego organizmu więcej ceramidów, witamin, NMF,

kwasu hialuronowego, mukopolisacharydów.
Należy również unikać zbyt częstego opalania się, peelingów do twarzy, czy maseczek 
ściągających.

CERA TŁUSTA

Główną cechą tej cery jest błyszczenie. Ten rodzaj cery ma ogromne tendencje do rozszerzonych
por, wyprysków, wągrów,. 
Problemy skórne widoczne są przede wszystkim w tzw. strefie T - 

na czole, nosie i podbródku. To efekt nadmiernej pracy gruczołów łojowych, ich wydzielina 
odkłada się bowiem właśnie na powierzchni skóry. 
Niestety najczęstszym błędem osób z tym typem cery jest to, że za wszelką cenę chcą 
ją wysuszyć.
Cerę ta powinna być poddawana częstym zabiegom peelingującym i nawilżającym.
Jeśli zależy nam na matowym wyglądzie cery powinniśmy zaopatrzyć się w kremy

matujące, które nam pomogą.

CERA MIESZANA

Jak mówi nazwa jest to mieszanka dwóch typów cery - suchej i tłustej.
Tłusta cera jest głównie w strefie T (czoło, nos, broda), natomiast sucha - na policzkach.
Cera ta jest bardzo trudna w pielęgnacji, ponieważ mamy dwa typy zatem musimy
brać pod uwagę wskazówki do obu typów.
Musimy się starać nawilżyć policzka, a strefę T zmatowieć. 
Warto stosować peelingi i maski 

oczyszczające, które nie podrażnią suchych partii twarzy, a odblokują pory. 
Do oczyszczania najlepiej wybierać toniki dla cery mieszanej.


Oczywiście opisałam tylko te cztery podstawowe typy cery. Możemy się spotkać również 
z określeniami cery zanieczyszczonej, dojrzałej, atopowej, odwodnionej, wrażliwej, 
naczynkowej, młodzieńczej i tak dalej.

Przy określaniu typu cery musimy zwrócić uwagę na kilka czynników:
* porę roku (zimą nasza cera może wydzielać więcej wilgoci)
* porę dnia (w dzień nasza skóra wydziela więcej łoju)

* środowisko (wiatr, temperaturę, wilgoć, słońce)
* zdrowie (przebyte choroby, poziom hormonów)
* stres

* styl życia (aktywność fizyczna, sposób odżywiania, nawyki - alkohol, papierosy)


Mam nadzieję, że Wam pomogłam określić typ Waszej cery. Jeśli macie jakieś pytania - czekam.



Korzystałam z książki: 
"Uroda i zdrowie", Halina i Henryk Kaczorowscy,
 Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.

KORZYSTAJ Z NATURY #1

Cześć Kochane!
Czy są tu włosomaniaczki, kobiety, które lubią mieć zadbane włosy?
Tak? To świetnie! A lubicie wydawać mało pieniędzy (albo wcale!) i sprawiać, że Wasze
włosy są piękne? Tak? To zapraszam do dzisiejszego wpisu!

Na sam początek ruszamy tyłek sprzed komputera i idziemy gdzieś na łąki, gdzie nie ma spalin,
a wszystko dookoła jest tylko CZYSTĄ NATURĄ.
Szukamy tam tego Państwa:


Pani pokrzywa i pan skrzyp.
Należy odciąć korzenie i umyć roślinki. Uważajcie z pokrzywą, bo można sobie nieźle bąbli narobić.
Polecam założyć gumowe rękawiczki.
Szanowne państwo należy posiekać.






Szykujemy sobie litrowy słoik, wstawiamy w czajniku wodę. Posiekane roślinki wrzucamy do słoika,
zalewamy go gotującą się wodą mniej więcej do połowy. Nie przykrywamy, nie zamykamy,
bo słoik może pęknąć! Pozostawiamy na min. 5 godzin.



Kiedy nasz wywar ostygnie zrobi się delikatnie oliwkowy. Należy go wtedy przecedzić
przez sitko.





Nasza płukanka do włosów gotowa. Ja użyłam jej jako ostatnie płukanie, nie spłukiwałam wodą.
Nie należy odkładać jej na drugi dzień, ponieważ u mnie się zepsuła.
Włosy po niej są miękkie, lśnią i bardzo dobrze się układają.
Powiem szczerze, że zrobiłam ją pierwszy raz, bo chciałam 'poeksperymentować'. (Taka natura
biol-chemiczki :D) Jestem bardzo zadowolona z efektów i na pewno pokuszę się jeszcze nie raz.
Mam zamiar wyciągnąć w ten weekend mojego M. na wyprawę na łąki, żeby pozbierać
sobie trochę tego Państwa i ususzyć, żeby mieć 'na potem'.
Dajcie znać jeśli ją zrobicie, czy u Was się sprawdziła!


KOCHAJ MNIE ZIELONY!

Cześć!
Jak widzicie po tytule, dzisiaj będzie o otrzymanych niedawno próbkach od Love Me Green.
Postaram się w miarę możliwości napisać Wam co o nich sądzę.



1) ORGANICZNY ENERGETYZUJĄCY
PEELING DO TWARZY






OPIS PRODUCENTA:
Naturalny, wygładzający bio peeling oragniczny do twarzy, delikatnie usuwa martwe 
komórki z powierzchni skóry,  stymuluje procesy regeneracyjne,polepsza koloryt skóry. 
Łagodnie eliminuje nadmiar łoju skórnego, usuwa nieczystości i zrogowaciałe komórki. 
Zabezpiecza skórę przed oznakami starzenia pozostawiając skórę miększą,
gładszą promienną, poprawiając jej nawilżenie.

* Nawilżenie górnych warstw skóry
SKŁAD:
Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocamidopropyl Betaine, Coco Betaine, Glycerin, Polyglyceryl-3 Caprylate, Tilia Platyphyllos (Linden) Flower Water, Xanthan Gum, Sodium Chloride, 
Benzyl Alcohol, Argania Spinosa Shell Powder, Sodium Benzoate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) 
Peel Oil, Potassium Sorbate, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, 
Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Melilotus Officinalis Extract, Limonene, Linalool, Citral, 
Geraniol, Coumarin.


MOJA OPINIA:
Jak widać peeling znajdował się w saszetce utrzymanej w niebiesko-białej tonacji. 

Bardzo podoba mi się skromność, a zarazem estetyczność tych próbeczek.
Jeśli chodzi o skład to przodują oczywiście jak zapewniał producent - naturalne składniki.
Zaraz po wodzie znajdziemy sok z aloesu, później substancje pianotwórcze, wyciąg z lipy,
alkohole, części orzechów arganowych i tak dalej.

Peeling miał lekko pomarańczowy kolor z drobinkami arganu. Pachniał świeżymi pomarańczami.
Idealnie rozprowadzał się po twarzy, nie spływał z niej. Saszetka wystarczyła mi na trzy użycia.
Skóra po tym peelingu była oczyszczona, wygładzona i nawilżona. Nawet jakbym chciała
to nie mam się do czego przyczepić, naprawdę świetny produkt.
2) ORGANICZNY REGENERUJĄCY KREM DO TWARZY NA NOC




OPIS PRODUCENTA:
Nałożenie kremu jest wieczornym gestem piękna w całodziennym 

rytuale dbania o siebie. Dostarcza skórze niezbędnych składników odżywczych i regenerujących. 
Elementy przeciwutleniające kremu niwelują  agresje środowiska i regenerują skórę skutecznie 
przez noc.Orginalna kompozycja szlachetnych składników jak ekstrakt z frangipani, mleczko 
pszczele czy Osilift (opatentowana substancja na bazie wyciągu z owsa) sprawia, że po przebudzeniu,
skóra jest odżywiona , odprężona, odzyskuje tonus i sprężystość.
SKŁAD:
AQUA (WATER), SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, ALOE

BARBADENSIS LEAF JUICE*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER 
EXTRACT*, OLUS (VEGETABLE) OIL, GLYCERIN, CETEARYL ALCOHOL, 
GLYCERYL STEARATE, CERA ALBA (BEESWAX), OCTYLDODECANOL, 
POTASSIUM PALMITOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, BENZYL ALCOHOL,
PARFUM (FRAGRANCE), FAGUS SYLVATICA (BEECH TREE) BUD EXTRACT*, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, XANTHAN GUM, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA WAX) CERA, DEHYDROACETIC ACID, ROYAL JELLY EXTRACT*, BENZOIC ACID, SODIUM 
HYDROXIDE, SORBIC ACID, CITRIC ACID, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM 
SORBATE, PLUMERIA ALBA FLOWER EXTRACT

MOJA OPINIA:
Patrzę na skład i widzę listę wyglądającą jak spis ludności w Chinach, ale po małej 

analizie nie mogę narzekać: olej sezamowy, wyciąg z aloesu, masło shea. Opakowanie takie 
samo jak wyżej, utrzymane w kolorach fioletu.
Jeśli chodzi o zapach to pachnie przyjemnie - coś z kwiatowej nuty i coś z owocowej.

Kolor jak widzicie - taki waniliowy. Krem bardzo szybko się wchłaniał, nie pozostawiał filmu.
Do tego momentu na plus. Jednak teraz przejdę do działania... Owszem, krem bardzo nawilżył,
ale jednocześnie zapchał. Na drugi dziej moja twarz wyglądała jak jakieś zbiorowisko krost!
U mnie się nie sprawdził. Nawet zostawiłam trochę kremu po to, aby sprawdzić czy to on jest
ich przyczyną. Podleczyłam cerę i znów się wysmarowałam nim na noc i co... To samo.
Więc ja dziękuję, ale chyba nie skuszę się już nigdy na ten krem. Ale jeśli ktoś szuka naprawdę
porządnego nawilżenia i nie ma problemów z zapychaniem się cery to zachęcam do zakupu
tego produktu.

3) ORGANICZNY REGENERUJĄCY KREM DO TWARZY NA DZIEŃ



OPIS PRODUCENTA:
Nałożenie kremu jest wieczornym gestem piękna w całodziennym rytuale dbania o siebie. 

Dostarcza skórze niezbędnych składników odżywczych i regenerujących. Elementy 
przeciwutleniające kremu niwelują  agresje środowiska i regenerują skórę skutecznie przez noc.
Orginalna kompozycja szlachetnych składników jak ekstrakt z frangipani, mleczko pszczele 
czy Osilift (opatentowana substancja na bazie wyciągu z owsa) sprawia, że po przebudzeniu, 
skóra jest odżywiona , odprężona, odzyskuje tonus i sprężystość.

SKŁAD:
AQUA (WATER), SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, ALOE BARBADENSIS 

LEAF JUICE*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT*, 
OLUS (VEGETABLE) OIL, GLYCERIN, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL
STEARATE, CERA ALBA (BEESWAX), OCTYLDODECANOL, POTASSIUM 
PALMITOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, BENZYL ALCOHOL, PARFUM (FRAGRANCE), FAGUS SYLVATICA (BEECH TREE) BUD EXTRACT*, 
HYDROGENATED VEGETABLE OIL, XANTHAN GUM, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA WAX) CERA, DEHYDROACETIC ACID, ROYAL JELLY EXTRACT*, BENZOIC ACID, SODIUM
HYDROXIDE, SORBIC ACID, CITRIC ACID, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM 
SORBATE, PLUMERIA ALBA FLOWER EXTRACT
MOJA OPINIA:
Jak widzicie skład jest podobny (być może nawet taki sam) jak kremu na noc. 

Nie zauważyłam też większych różnic w zapachu, czy czymkolwiek. Działanie również 
takie samo. A więc... Sami wywnioskujcie ;)
4) REWITALIZUJĄCY KREM DO RĄK



OPIS PRODUCENTA:
Dzięki specjalnie skomponowanej formule ten organiczny krem do rak skutecznie regeneruje 

i chroni dłonie. Unikalna receptura sprawia, że szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia 
tłustego filmu na skórze dłoni. Efekt działania kremu utrzymuje się jeszcze długo po jego 
zastosowaniu, pozostawiając skórę przyjemnie gładką i aksamitną. Łagodnie rozjaśnia przebarwienia.

SKŁAD:

AQUA (WATER), SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, BUTYROSPERMUM 
PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT*, CERA ALBA (BEESWAX), CETEARYL 
ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE*, 
GLYCERIN, HEXYLDECANOL, HEXYLDECYL LAURATE, POTASSIUM 
PALMITOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, CAPRYLIC/CAPRIC 
TRIGLYCERIDE, BENZYL ALCOHOL, PARFUM (FRAGRANCE), HELIANTHUS 
ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SORBIC ACID, XANTHAN GUM, SODIUM 
HYDROXIDE, DEHYDROACETIC ACID, CITRIC ACID, PLUMERIA ALBA 
FLOWER EXTRACT
* z upraw ekologicznych
MOJA OPINIA:
Czy tylko mi się wydaje, że w każdym z tych kosmetyków jest sezam i masło shea? :D
W sumie bardzo dobrze, bo bardzo nawilżają. Krem do rąk był chyba drugą (zaraz po peelingu)
moją ulubioną próbką od nich. Był bardzo kremowy, szybko się wchłaniał. Kolorem nie różnił się
za bardzo od kremów do twarzy. Zapach miał lekko migdałowy. Bardzo szybko się wchłaniał
i nawilżał dłonie. 

Wszystkie wyżej opisane kosmetyki możecie znaleźć TU. Z próbek zostały mi dwa balsamiki
do ciała. Jakoś nie wiem jak je zużyć, jeszcze poczekają.
Bardzo dziękuję firmie Love Me Green za próbki i mam nadzieję, że kiedyś zakupię
któryś produkt w pełnej wersji.

DENŚKO #1

Witajcie!
Kiedyś trzeba było to zrobić. Mam dla Was denko... a właściwie deńsko, bo trochę się tego nazbierało.
Niestety nie wszystkie opakowania zachowałam, więc dodatkowo dorzucę kilka kosmetyków, o których pisałam już na blogu, jednak nie będzie ich na zdjęciu 'grupowym'.
Będzie trochę czytania, ale myślę, że tak jak ja lubicie takie posty.
Nie przedłużając - zaczynamy!

A, jeszcze objaśnienie kolorów:
*KUPIĘ
*MOŻLIWE, ŻE ZAKUPIĘ
*NIE KUPIĘ






WŁOSY
(nie ma tego za wiele, ponieważ reszta w użyciu.)


1) BŁYSKAWICZNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW W SPRAYU Z MARIONA.
Powiem szczerze, że jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Głównie używała jej moja mama, a ja od czasu do czasu.Na pewno ułatwiała czesanie i z to nie podlega dyskusji.
Ma w swoim składzie alkohol, więc pewnie przy częstym jej używaniu będzie wysuszać włosy.
Ja się na nią nie skuszę.


CIAŁO




1) MYDŁO DOVE (RECENZJA)
Większość informacji zawarłam w recenzji, więc nie będę się rozczulać nad jego opisem, 
ale dodam, że na pewno to mydło kupię, bo zdecydowanie jest to mój faworyt wśród mydeł.
Używam go przede wszystkim do mycia twarzy, bo doskonale radzi sobie z makijażem, a w dodatku
nie wysusza skóry.

2) LIMONKOWE MYDEŁKO NATURALNA.EU (RECENZJA)
Mydełko zdecydowanie ma same plusy o czym wspominałam w recenzji.
 Jeśli nadarzy się okazja to je zakupię, jednak chciałabym sprawdzić również inne warianty zapachowe jakie oferuje firma.

3) KORUND SZLACHETNY (RECENZJA)
Oj kupię na pewno! Zachęcam Was do zapoznania się z recenzją, ale najważniejsze -
do przetestowania go na sobie. Ja jestem zachwycona. Regularne peelingi z korundu zmniejszyły widoczność blizn, płytkich rozstępów oraz wyrównały koloryt skóry. 

4) MALINOWO-MIĘTOWE MYDEŁKO ORIFLAME (RECENZJA)
Zakochałam się w tym mydełku i na pewno kupię kolejne, ale być może w innym wariancie zapachowym.



ANTYPERSPIRANTY
(Jest ich trochę z racji, że wszystkie były rozpoczęte i teraz je zużyłam do końca.)



1) REXONA ALOE VERA
Na ogół nie lubię takich antyperspirantów, wolę w płynie. Nie pamiętam skąd go miałam.
Miał intensywny zapach, który było czuć przez bardzo długi czas. Wolę bezzapachowe antyperspiranty.
Brudził na biało czarne koszulki, więc chyba jednak się nie skuszę na niego.


2) BLOKER Z ZIAJA
Uwielbiam całą serię tych antyperspirantów z Ziaja. Nie mają zapachu (oprócz tej wersji pomarańczowej),
nie pozostawiają śladów na ubraniach, idealnie chronią przed poceniem.
Już zakupiłam kolejny, tym razem wersję jasnoniebieską, czyli w kremie.


3) NIVEA INVISIBLE
Jestem na nie, dlaczego? Ogólnie antyperspiranty z NIVEA mają to do siebie, że nawilżają.
Od antyperspirantu wymagam ochrony przed potem i brzydkim zapachem, tymczasem dostaję
tu nawilżenie i zapach, który miesza się z moim naturalnym i powstaje nieprzyjemna mieszanka.
Chyba wiecie co mam na myśli.


4) ANTYPERSPIRANT Z ALTERRA
Powiem szczerze, że kupiłam dlatego, że wyglądał mi na 'naturalny'. Bardzo dobrze się u mnie 
sprawdził. Kosztował chyba koło 4zł, ale naprawdę chronił przed nieprzyjemnym zapachem potu.
Z ręką na sercu polecę go wszystkim osobą, które szukają czegoś taniego i dobrego!

TWARZ

1) MLECZKO OCZYSZCZAJĄCE Z NIVEA - CERA NORMALNA I MIESZANA
Mam w domu jeszcze jedną wersję tego mleczka, ale zdecydowanie się u mnie nie sprawdzają.
Moja cera ma tendencję do zapychania się i one bardzo ją w tym wspierają. Nie mogę
powiedzieć, że są kiepskie, bo z makijażem radzą sobie świetnie.
Używam ich tylko do zmywania oczu, ponieważ nie podrażniają ich, a usuwają wszystko co trzeba.

2) PŁYN MICELARNY Z PAESE (RECENZJA)
Mój ulubieniec dzisiejszego denka! Co prawda miałam dwie próbki tego płynu, które mimo wszystko starczyły mi na kilka razy po których widziałam znaczną poprawęstanu cery. Nie boję się użyć sformułowania, że moja cera była ładniejsza od pupy niemowlaka.
Jeśli tylko będę miała okazję to zakupię pełnowartościowy produkt, a jeśli nie znajdę go stacjonarnie zaryzykuję i kupię go przez internet.













                                                                                                      

3) BRATEK PLUS - SUPLEMENT DIETY NA ZDROWĄ I GŁADKĄ CERĘ. (RECENZJA)
Powiem szczerze, że byłam bardzo zadowolonaz jego działania. Chętnie kupię go jeszcze raz.




              

4) KREM BB Z LIRENE
Mój ulubiony krem BB. Ma idealny odcień, idealne dla mnie krycie, idealną konsystencję,
idealną cenę, po prostu jest IDEALNY.
Jest bardzo leciutki, więc sprawdzi się na wiosnę jak i lato. Można go zakupić w Rossmannie
za ok. 20zł. Wystarcza na długo.Używałam go jako podkładu, nie wspomagałam
go niczym.


5) FLUID GIORDANI GOLD
Kolejny mój ulubieniec. Niestety jego cena jest już wyższa, ponieważ w katalogu Oriflame można go zamówić za ponad 60zł. Wygodna pompka dozuje nam
idealną ilość podkładu. Rozprowadza się go bardzo łatwo i bardzo szybko dostosowuje się do cery.
Podoba mi się to, że cera po nim jest rozświetlona i wygląda jak bezproblemowa cera z odrobiną 
kremu nawilżającego. Nie zapycha co daje mu kolejny plus. 

6) FLUID MATUJĄCY Z LIERNE
Był to mój pierwszy w życiu fluid, który kupiłam za czasów gimnazjum. Oczywiście to opakowanie 
jest którymś z kolei. Jest to nieco cięższy podkład, idealny na zimę i dłuższe wyjścia. 
Perfekcyjnie matuje, wygładza i długo się utrzymuje. Oczywiście, że kupię kolejne opakowanie, 
ale dopiero zimą, teraz wolę lżejsze kremy BB, czy podkłady.

(MINI)KOLORÓWKA



1) BŁYSZCZYK
Dostałam go będąc na zakupach z moim chłopakiem w jednym ze sklepików na jego wsi.
Pachniał mambą! Niestety napis z firmą się zdarł i tyle Wam powiem.

2) EYELINER Z WIBO
Ten eyeliner towarzyszył mi przy moich pierwszych krokach z robieniem kresek z racji, że kosztuje
ok. 7zł w Rossmannie. Idealnie sprawdził się w roli nauczyciela. Jego aplikacja jest bardzo łatwa,
a kolor bardzo intensywnie czarny. Na trwałość również nie można narzekać. 
Przedstawiony na zdjęciu jest moim 4 albo 5 eyelinerem tej firmy.

3) TUSZ DO RZĘS
Jako, że mam długie i w miarę gęste rzęsy, nie potrzebuję jakiś wyszukanych tuszy.
Ten tusz zakupiłam w tak zwanym sklepie 'za 4zł'. Sprawdził się u mnie bardzo dobrze.
Podkreślał rzęsy, wydłużał je, nie kruszył się, trzymał się długo. Czego więcej chcieć?

4) EYELINER MISS SPORTY W PISAKU
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. To chyba jakaś pomyłka. Bardzo chciałam mieć eyeliner w pisaku.
Poszłam więc do drogerii i kupiłam ten, który wyglądał mi na 'porządny'. Nie pamiętam ile za niego płaciłam.
Na ręce miał intensywną czerń, a końcówka idealna. Kiedy w domu chciałam sobie zrobić kreskę -załamałam się. Nawet po kilku 'warstwach' kreska była blada, rozmazywała się, a końcówka pisaka
niczym wykałaczka drapała moje oko. Próbowałam jeszcze kilka razy - nic z tego.
W końcu posłużył mi jako eyeliner do 'szkicowania' konturów kreski.


ZAPACHY


Wszystkie perfumy/dezodoranty perfumowane pachniały pięknie i utrzymywały się w miarę długo.
'No name' po prawej stronie był chyba moim ulubionym. 

Ten po lewej bardzo długo się utrzymywał. Co tu więcej napisać? No nie wiem...

PAZNOKCIE


Panu numer 1 i 2 podziękujemy. Pierwszy ma tak przerażająco śmierdzący zapach i tak długo schnie,
że to nie dla mnie - kosz. Pan numer dwa również bardzo długo schnie, jest bardzo wodnisty 

i nawet 5 warstw nie daje krycia. 
Wiem, że te lakiery cieszą się popularnością, więc może kiedyś dam tej firmie
drugą szansę.
Niebieski Pan był ze mną bardzo długo i często gościł na moich paznokciach. 
Nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń.
O wspaniałej odżywce pisałam TU, więc nie będę się tu rozpisywać.


PASTY DO ZĘBÓW


W moim domu pasty idą jak tlen. Ułożyłam je (od góry) od najlepszej, jednak wszystkie pasty 
są na plus i na pewno nie raz jeszcze zagoszczą w moim domu.


RÓŻNE


1) DEZODORANT DO STÓP
Idealna pomoc przy potliwości stóp. Zapobiega ich poceniu się, a do tego ma bardzo 
przyjemny zapach. Posiadam również żel do stóp z tej serii i również jestem na tak. 
Jeśli ktoś chce mieć świeże i ładnie pachnące stopy to nie widzę lepszego rozwiązania. 
Produkty ten firmy są na każdą kieszeń, więc naprawdę warto się w nie zaopatrzyć,
tym bardziej, że idzie lato :)

2) ŻEL DO GOLENIA SKINO
Uwielbiam te żele. Miałam już kilka wariantów i żaden mnie nie zawiódł. 
Firma ma w swojej ofercie również pianki do golenia, które również mogę polecić. 
Te produkty bardzo ułatwiają depilację, nie podrażniają skóry, a do tego są bardzo tanie.

3) ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ FACELLE
Kolejny tani i wielofunkcyjny produkty. Jest to chyba moje piąte opakowanie. 
Żel nadaje się do mycia okolic intymnych, ale również (jak napisał producent) do mycia ciała 
i jak wiem z doświadczenia do mycia włosów, jeśli ktoś chce unikać SLSów. 




Próbeczek było o wieeeeele więcej, ale wyrzuciłam opakowania. O próbkach z LOVE ME GREEN napiszę osobny post. Krem nawilżający z Ziaja bardzo mnie zapchał, więc 3/4 wycisnęłam do kanalizy.
Tonujący krem do twarzy się u mnie bardzo dobrze sprawdził jako podkład i szukam 
już pełnowartościowego kremu. Krem z Pharmances również się u mnie sprawdził jako krem pod podkład.




Próbki z Zeptera są dla mnie hitem, jednak nie na moją kieszeń. (RECENZJA)
Czas na maseczki. Wszystkie doczekały się swojej recenzji, więc odsyłam Was do nich.


NIEKOSMETYCZNE 




1) O płynie Fairy pisałam TU.

2) Płyn o zapachu Whisky.
Wygrałam go w konkursie POLCHEM na dzień kobiet. 

Płyn jest z limitowanej edycji. Zapach whisky był bardzo intensywny, 
jednak na naczyniach niewyczuwalny. Podobała mi się jego konsystencja i to,
że bardzo dobrze się pienił.


Jak wiadomo (lub nie) mam świnkę i kotka, więc w denku nie mogło zabraknąć ich dopieszczaczy. :D
Zarówno jeden jak i drugi zajadali ze smakiem! :D


Dobrnęłam do końca. Ktoś wytrwał? :D