Obserwatorzy:

RECENZJA 60 SEKUNDOWEJ MASKI DO WŁOSÓW - HIT CZY KIT?

12:32 nieidealniezidealnizowana 1 Comments

Witajcie!
Pisałam Wam, że w Dzień Kobiet wybrałam się z mamą na zakupy i tam zakupiłam 
60 sekundową maseczkę do włosów z Mariona, dzisiaj trochę więcej o niej.

OPIS PRODUCENTA

Maseczka pomaga zregenerować włosy już po 60 sekundach. Zawarte 
w maseczce wysoko skoncentrowane składniki aktywne wnikają głęboko 
we włosy, odbudowując strukturę zniszczonych włosów od wewnątrz. 
Włosy stają się zdrowsze, gładsze i się jedwabiste w dotyku. Doskonale
rozprowadza się na włosach, nie obciąża ich. Widoczny efekt już po jednym umyciu!

Formuła zawiera bogaty w glicerydy oraz witaminy olejek arganowy, pochodzący 

z upraw ekologicznych, potwierdzonych certyfikatem Ecocert. 
Olej pomaga zapewnić włosom 7 efektów :
-przywraca piękny połysk
-regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
-ułatwia rozczesywanie i układania
-wzmacnia i nawilża
-nadaje miękkość i elastyczność
-chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
-zapobiega puszeniu się włosów

Sposób użycia: Rozprowadzić na umyte, wilgotna włosy, aż po same końcówki.

Zmyć po 60 sekundach. Opakowanie starcza na 2 umycia. Stosować 2 razy w tygodniu.

Oraz oczywiście informacja jak korzystać z dozownika.


MOJA OPINIA

Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od wyglądu zewnętrznego. 
Pomarańczowa saszetka z dozownikiem, który dla mnie jest rewelacją. 
Nie "babramy" w saszetce, tylko wyciskamy tyle ile potrzebujemy. 
Po otwarciu możemy ponowie zamknąć dozownik dzięki czemu mamy pewność, 
że maseczka nam nie wyschnie, ani nie wycieknie. Opakowanie spokojnie wystarcza
na dwa, a nawet trzy razy przy takich włosach jak moje. Bez najmniejszego 
problemu rozprowadza się na wilgotnych włosach, 
nie spływa z nich, nie obciąża. Zapach jest specyficzny dla kosmetyków z olejkami 
arganowymi, ale trochę przypomina też migdały. Kolor, jak widzicie na zdjęciu, 
lekko brzoskwiniowy. Na moich włosach z racji, że są bardzo suche, mimo jakiegokolwiek, 
trzymałam tą maseczkę nie 60 sekund, ale trochę dłużej, myślę, że ok.10-15 minut. 
Bez problemu się spłukiwała. Jakie były efekty?
Moje włosy były naprawdę odżywione! Zdziwiłam się, ale później pomyślałam 
"pewnie przez jeden dzień". Włosy były miękkie, bardzo łatwo się je rozczesywało, 
były nawilżone, nie były "naprawione", bo nie idzie martwej materii zregenerować, 
nie były "posklejane" wręcz przeciwnie - sypkie, nie puszyły się, nie były obciążone 
i pięknie pachniały. Myślę sobie, mogłyby być takie cały czas. Na drugi dzień po umyciu ich
nadal takie były! Na trzeci dzień powtórzyłam rytuał z maseczką.
Dzisiaj mamy 5 dzień od pierwszego nałożenia maseczki i co? Jestem zadowolona, 
moje włosy są naprawdę odżywione dzięki tej maseczce. Zdecydowanie są mniej 
szorstkie, przyjemniejsze w dotyku, łatwo się je rozczesuje, układają się bez problemu.
Myślicie teraz pewnie  - "Na pewno ta maseczka kosztowała dużo".
Nic bardziej mylnego. Za maseczkę, która jak wspominałam wystarcza na dwa, 
trzy razy (zależy od długości włosów) kupiłam za nie całe 3zł!
Niestety z tego co się zorientowałam ciężko ją dostać. Ja kupiłam akurat w Intermarche.



1 komentarz: