Obserwatorzy:

DENŚKO #1

Witajcie!
Kiedyś trzeba było to zrobić. Mam dla Was denko... a właściwie deńsko, bo trochę się tego nazbierało.
Niestety nie wszystkie opakowania zachowałam, więc dodatkowo dorzucę kilka kosmetyków, o których pisałam już na blogu, jednak nie będzie ich na zdjęciu 'grupowym'.
Będzie trochę czytania, ale myślę, że tak jak ja lubicie takie posty.
Nie przedłużając - zaczynamy!

A, jeszcze objaśnienie kolorów:
*KUPIĘ
*MOŻLIWE, ŻE ZAKUPIĘ
*NIE KUPIĘ






WŁOSY
(nie ma tego za wiele, ponieważ reszta w użyciu.)


1) BŁYSKAWICZNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW W SPRAYU Z MARIONA.
Powiem szczerze, że jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Głównie używała jej moja mama, a ja od czasu do czasu.Na pewno ułatwiała czesanie i z to nie podlega dyskusji.
Ma w swoim składzie alkohol, więc pewnie przy częstym jej używaniu będzie wysuszać włosy.
Ja się na nią nie skuszę.


CIAŁO




1) MYDŁO DOVE (RECENZJA)
Większość informacji zawarłam w recenzji, więc nie będę się rozczulać nad jego opisem, 
ale dodam, że na pewno to mydło kupię, bo zdecydowanie jest to mój faworyt wśród mydeł.
Używam go przede wszystkim do mycia twarzy, bo doskonale radzi sobie z makijażem, a w dodatku
nie wysusza skóry.

2) LIMONKOWE MYDEŁKO NATURALNA.EU (RECENZJA)
Mydełko zdecydowanie ma same plusy o czym wspominałam w recenzji.
 Jeśli nadarzy się okazja to je zakupię, jednak chciałabym sprawdzić również inne warianty zapachowe jakie oferuje firma.

3) KORUND SZLACHETNY (RECENZJA)
Oj kupię na pewno! Zachęcam Was do zapoznania się z recenzją, ale najważniejsze -
do przetestowania go na sobie. Ja jestem zachwycona. Regularne peelingi z korundu zmniejszyły widoczność blizn, płytkich rozstępów oraz wyrównały koloryt skóry. 

4) MALINOWO-MIĘTOWE MYDEŁKO ORIFLAME (RECENZJA)
Zakochałam się w tym mydełku i na pewno kupię kolejne, ale być może w innym wariancie zapachowym.



ANTYPERSPIRANTY
(Jest ich trochę z racji, że wszystkie były rozpoczęte i teraz je zużyłam do końca.)



1) REXONA ALOE VERA
Na ogół nie lubię takich antyperspirantów, wolę w płynie. Nie pamiętam skąd go miałam.
Miał intensywny zapach, który było czuć przez bardzo długi czas. Wolę bezzapachowe antyperspiranty.
Brudził na biało czarne koszulki, więc chyba jednak się nie skuszę na niego.


2) BLOKER Z ZIAJA
Uwielbiam całą serię tych antyperspirantów z Ziaja. Nie mają zapachu (oprócz tej wersji pomarańczowej),
nie pozostawiają śladów na ubraniach, idealnie chronią przed poceniem.
Już zakupiłam kolejny, tym razem wersję jasnoniebieską, czyli w kremie.


3) NIVEA INVISIBLE
Jestem na nie, dlaczego? Ogólnie antyperspiranty z NIVEA mają to do siebie, że nawilżają.
Od antyperspirantu wymagam ochrony przed potem i brzydkim zapachem, tymczasem dostaję
tu nawilżenie i zapach, który miesza się z moim naturalnym i powstaje nieprzyjemna mieszanka.
Chyba wiecie co mam na myśli.


4) ANTYPERSPIRANT Z ALTERRA
Powiem szczerze, że kupiłam dlatego, że wyglądał mi na 'naturalny'. Bardzo dobrze się u mnie 
sprawdził. Kosztował chyba koło 4zł, ale naprawdę chronił przed nieprzyjemnym zapachem potu.
Z ręką na sercu polecę go wszystkim osobą, które szukają czegoś taniego i dobrego!

TWARZ

1) MLECZKO OCZYSZCZAJĄCE Z NIVEA - CERA NORMALNA I MIESZANA
Mam w domu jeszcze jedną wersję tego mleczka, ale zdecydowanie się u mnie nie sprawdzają.
Moja cera ma tendencję do zapychania się i one bardzo ją w tym wspierają. Nie mogę
powiedzieć, że są kiepskie, bo z makijażem radzą sobie świetnie.
Używam ich tylko do zmywania oczu, ponieważ nie podrażniają ich, a usuwają wszystko co trzeba.

2) PŁYN MICELARNY Z PAESE (RECENZJA)
Mój ulubieniec dzisiejszego denka! Co prawda miałam dwie próbki tego płynu, które mimo wszystko starczyły mi na kilka razy po których widziałam znaczną poprawęstanu cery. Nie boję się użyć sformułowania, że moja cera była ładniejsza od pupy niemowlaka.
Jeśli tylko będę miała okazję to zakupię pełnowartościowy produkt, a jeśli nie znajdę go stacjonarnie zaryzykuję i kupię go przez internet.













                                                                                                      

3) BRATEK PLUS - SUPLEMENT DIETY NA ZDROWĄ I GŁADKĄ CERĘ. (RECENZJA)
Powiem szczerze, że byłam bardzo zadowolonaz jego działania. Chętnie kupię go jeszcze raz.




              

4) KREM BB Z LIRENE
Mój ulubiony krem BB. Ma idealny odcień, idealne dla mnie krycie, idealną konsystencję,
idealną cenę, po prostu jest IDEALNY.
Jest bardzo leciutki, więc sprawdzi się na wiosnę jak i lato. Można go zakupić w Rossmannie
za ok. 20zł. Wystarcza na długo.Używałam go jako podkładu, nie wspomagałam
go niczym.


5) FLUID GIORDANI GOLD
Kolejny mój ulubieniec. Niestety jego cena jest już wyższa, ponieważ w katalogu Oriflame można go zamówić za ponad 60zł. Wygodna pompka dozuje nam
idealną ilość podkładu. Rozprowadza się go bardzo łatwo i bardzo szybko dostosowuje się do cery.
Podoba mi się to, że cera po nim jest rozświetlona i wygląda jak bezproblemowa cera z odrobiną 
kremu nawilżającego. Nie zapycha co daje mu kolejny plus. 

6) FLUID MATUJĄCY Z LIERNE
Był to mój pierwszy w życiu fluid, który kupiłam za czasów gimnazjum. Oczywiście to opakowanie 
jest którymś z kolei. Jest to nieco cięższy podkład, idealny na zimę i dłuższe wyjścia. 
Perfekcyjnie matuje, wygładza i długo się utrzymuje. Oczywiście, że kupię kolejne opakowanie, 
ale dopiero zimą, teraz wolę lżejsze kremy BB, czy podkłady.

(MINI)KOLORÓWKA



1) BŁYSZCZYK
Dostałam go będąc na zakupach z moim chłopakiem w jednym ze sklepików na jego wsi.
Pachniał mambą! Niestety napis z firmą się zdarł i tyle Wam powiem.

2) EYELINER Z WIBO
Ten eyeliner towarzyszył mi przy moich pierwszych krokach z robieniem kresek z racji, że kosztuje
ok. 7zł w Rossmannie. Idealnie sprawdził się w roli nauczyciela. Jego aplikacja jest bardzo łatwa,
a kolor bardzo intensywnie czarny. Na trwałość również nie można narzekać. 
Przedstawiony na zdjęciu jest moim 4 albo 5 eyelinerem tej firmy.

3) TUSZ DO RZĘS
Jako, że mam długie i w miarę gęste rzęsy, nie potrzebuję jakiś wyszukanych tuszy.
Ten tusz zakupiłam w tak zwanym sklepie 'za 4zł'. Sprawdził się u mnie bardzo dobrze.
Podkreślał rzęsy, wydłużał je, nie kruszył się, trzymał się długo. Czego więcej chcieć?

4) EYELINER MISS SPORTY W PISAKU
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. To chyba jakaś pomyłka. Bardzo chciałam mieć eyeliner w pisaku.
Poszłam więc do drogerii i kupiłam ten, który wyglądał mi na 'porządny'. Nie pamiętam ile za niego płaciłam.
Na ręce miał intensywną czerń, a końcówka idealna. Kiedy w domu chciałam sobie zrobić kreskę -załamałam się. Nawet po kilku 'warstwach' kreska była blada, rozmazywała się, a końcówka pisaka
niczym wykałaczka drapała moje oko. Próbowałam jeszcze kilka razy - nic z tego.
W końcu posłużył mi jako eyeliner do 'szkicowania' konturów kreski.


ZAPACHY


Wszystkie perfumy/dezodoranty perfumowane pachniały pięknie i utrzymywały się w miarę długo.
'No name' po prawej stronie był chyba moim ulubionym. 

Ten po lewej bardzo długo się utrzymywał. Co tu więcej napisać? No nie wiem...

PAZNOKCIE


Panu numer 1 i 2 podziękujemy. Pierwszy ma tak przerażająco śmierdzący zapach i tak długo schnie,
że to nie dla mnie - kosz. Pan numer dwa również bardzo długo schnie, jest bardzo wodnisty 

i nawet 5 warstw nie daje krycia. 
Wiem, że te lakiery cieszą się popularnością, więc może kiedyś dam tej firmie
drugą szansę.
Niebieski Pan był ze mną bardzo długo i często gościł na moich paznokciach. 
Nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń.
O wspaniałej odżywce pisałam TU, więc nie będę się tu rozpisywać.


PASTY DO ZĘBÓW


W moim domu pasty idą jak tlen. Ułożyłam je (od góry) od najlepszej, jednak wszystkie pasty 
są na plus i na pewno nie raz jeszcze zagoszczą w moim domu.


RÓŻNE


1) DEZODORANT DO STÓP
Idealna pomoc przy potliwości stóp. Zapobiega ich poceniu się, a do tego ma bardzo 
przyjemny zapach. Posiadam również żel do stóp z tej serii i również jestem na tak. 
Jeśli ktoś chce mieć świeże i ładnie pachnące stopy to nie widzę lepszego rozwiązania. 
Produkty ten firmy są na każdą kieszeń, więc naprawdę warto się w nie zaopatrzyć,
tym bardziej, że idzie lato :)

2) ŻEL DO GOLENIA SKINO
Uwielbiam te żele. Miałam już kilka wariantów i żaden mnie nie zawiódł. 
Firma ma w swojej ofercie również pianki do golenia, które również mogę polecić. 
Te produkty bardzo ułatwiają depilację, nie podrażniają skóry, a do tego są bardzo tanie.

3) ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ FACELLE
Kolejny tani i wielofunkcyjny produkty. Jest to chyba moje piąte opakowanie. 
Żel nadaje się do mycia okolic intymnych, ale również (jak napisał producent) do mycia ciała 
i jak wiem z doświadczenia do mycia włosów, jeśli ktoś chce unikać SLSów. 




Próbeczek było o wieeeeele więcej, ale wyrzuciłam opakowania. O próbkach z LOVE ME GREEN napiszę osobny post. Krem nawilżający z Ziaja bardzo mnie zapchał, więc 3/4 wycisnęłam do kanalizy.
Tonujący krem do twarzy się u mnie bardzo dobrze sprawdził jako podkład i szukam 
już pełnowartościowego kremu. Krem z Pharmances również się u mnie sprawdził jako krem pod podkład.




Próbki z Zeptera są dla mnie hitem, jednak nie na moją kieszeń. (RECENZJA)
Czas na maseczki. Wszystkie doczekały się swojej recenzji, więc odsyłam Was do nich.


NIEKOSMETYCZNE 




1) O płynie Fairy pisałam TU.

2) Płyn o zapachu Whisky.
Wygrałam go w konkursie POLCHEM na dzień kobiet. 

Płyn jest z limitowanej edycji. Zapach whisky był bardzo intensywny, 
jednak na naczyniach niewyczuwalny. Podobała mi się jego konsystencja i to,
że bardzo dobrze się pienił.


Jak wiadomo (lub nie) mam świnkę i kotka, więc w denku nie mogło zabraknąć ich dopieszczaczy. :D
Zarówno jeden jak i drugi zajadali ze smakiem! :D


Dobrnęłam do końca. Ktoś wytrwał? :D

MYDEŁKO Z ENERGETYZUJĄCĄ MIĘTĄ I MALINĄ. - ORIFLAME

Witajcie!
Chyba w końcu pogoda się poprawia, trzymajmy kciuki. Mam nadzieję, że w weekend pogoda dopisze.






Niestety nie znalazłam nigdzie żadnego opisu producenta tego mydełka.

SPOSÓB UŻYCIA (opisany na opakowaniu):
Spienić i zmyć.

SKŁAD:
SODIUM PALMATE, SODIUM PALM KERNELATE, AQUA, GLYCERIN, PARFUM,
SODIUM CHLORIDE, LIMONENE, HEXYL CINNAMAL, LINALOOL, BENZYL
SALICYLATE, PROPYLENE GLYCOL, TETRASODIUM EDTA, TETRASODIUM
ETIDRONATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE , MENTHA AQUATICA EXTRACT,
GERANIOL RUBUS IDAEUS EXTRACT, CI 7789I, CI 14700, CI 17200, CI 77499.

Więc jak zauważyliście mięta (zaznaczona na zielono) i malina (zaznaczona na różowo)

są praktycznie na samym końcu, więc ich niewiele w tym 'malinowo-miętowym' mydle.
Przód składu zdominowały składniki myjące - bardzo fajnie!
Jak widać perfumy są również na jednym z pierwszych miejsc i to czuć, ale o tym dalej.

MOJA OPINIA:Na mydełko pokusiłam się kiedy zobaczyłam je w katalogu Oriflame. Oczywiście pokusił

mnie zapach (bo uwielbiam maliny! Zresztą mój chłopak również, więc pomyślałam, że będzie
miał pachnącą malinami kobietkę :D) oraz niska cena.
Jak mogliście zobaczyć wyżej, opakowanie jest w większości zielone i są nadrukowane
na nim maliny. Wykonane jest z folii. (???)
Mydełko ma 75g. Ma nietypowy kształt, który wbrew moim uprzedzeniom okazał się bardzo
wygodny dla moich dłoni.




Zapach tego mydła jest nieziemski! Mam pod ręką jego opakowanie, które leży już dłuższy czas
i zapach nadal jest tak intensywny jak zaraz po otwarciu. Inaczej trochę sprawa wygląda
z zapachem samego mydła. Pachnie nieziemsko, soczystymi malinami jednak zapach nie utrzymuje
się na ciele zbyt długo, a z czasem również zapach samego mydełka trochę wywietrzeje.
Jak widzicie jest ono różowe. Ma wygrawerowany napis.
Jeśli chodzi o pienienie się to się pieni, jednak nie 'zasypuje' nas pianą.
Moim zdaniem to dobrze, ponieważ oznacza to, że nie ma zbyt wielu chemicznych
substancji pieniących. Nie pozostawia osady na Ciebie, co dla mnie jest wieeeelkim plusem.
Skóra jest oczyszczona, miękka, gładka i delikatnie pachnąca.
Pokusiłam się nawet umyć nim twarz i nie miałam żadnych niespodzianek.
Myślę, że warto zaopatrzyć się w to mydełko tym bardziej, że jest dostępny
chyba w każdym katalogu Oriflame i kosztuję ok. 4zł.


A Wy mieliście jakieś mydełka z tej serii? A może możecie polecić inne owocowe mydełko?
Zdradzę, że szykuję dla Was denko! :)

KWIATKI BRATKI...

Witam Was w jesiennym maju!
Długo zbierałam się, żeby napisać tę recenzję, ale stwierdziłam, że teraz już MUST.
Dzisiaj o wyczekiwanym od dawien, dawna BRATKU - suplemencie diety,
który ma poprawić wygląd naszej cery. A czy się sprawdził? Zapraszam do czytania :)






SŁÓW KILKA OD PRODUCENTA - CZYLI INFORMACJE NA OPAKOWANIU.




SPOSÓB UŻYCIA:


SKŁAD:



MOJA OPINIA:

Produkt dostałam już dawno, przy okazji "czyszczenia magazynów" jakieś firmy.
Opakowanie bardzo dziewczęce - utrzymane w różu. Wszystko na nim jest bardzo czytelne,
a informacje o produkcie obszerne.
W opakowaniu znajdowało się 50 tabletek po 350mg.



W składzie jak widać na drugim już miejscu jest ekstrakt z fiołka trójbarwnego, czyli po prostu bratka.

Nie bez powodu nosi nazwę BRATEK. Jakie zatem zastosowanie ma ten powszechnie spotykany
kwiatek? Młodzieńczy wiek charakteryzuje się problemami skórnymi. Flawonoidy zawarte w ekstrakcie z bratka mają działanie oczyszczające i moczopędne. Wiążą szkodliwe dla zdrowia produkty przemiany materii, przez co ułatwiają ich usuwanie z moczem. Jeśli z naszego organizmu pozbędziemy się toksyn
i odpadków przemiany materii wówczas na naszej skórze nie będą pojawiać się 'niespodzianki'.
Oczywiście do tego trzeba stosować zróżnicowaną dietę oraz prowadzić tryb życia. 
Jest to tylko 'wspomaganie', a nie zamiennik diety.
Pojedyncza tabletka wygląda tak jak na wyżej wstawionym zdjęciu. Jest mała co ułatwia jej połykanie.
Zapachu nie posiada, przynajmniej ja go nie wyczuwałam.
U mnie się sprawdził, wspomagał oczyszczenie mojego organizmu i faktycznie miałam mniej problemów
z cerą. Jeśli będę miała okazję to na pewno kupię kolejne opakowanie. 


CENA I DOSTĘPNOŚĆ.

Cena to ok.12zł/50 tabletek.
Myślę, że można go zakupić w aptekach. Nie pytałam jeszcze nigdzie.





Co myślicie? Stosował ktoś z Was?

BLOGOWA AKCJA CHARYTATYWNA

Witajcie!
Dzisiaj nietypowy wpis, w ogóle nie planowany, zupełnie odbiegający od tematyki bloga.
Dzisiaj chcę Was zachęcić do udziału w BLOGOWEJ AKCJI CHARYTATYWNEJ
organizowanej przez Magdalenę ( brokatwspreju.blogspot.com ) na rzecz bezdomnych zwierząt.
Jak chyba wszyscy wiedzą kocham zwierzęta, więc nie mogłam przejść obok.
Akcja ma polegać na internetowym bazarku, a całkowity dochód będzie przekazywany
na cele statutowe Fundacji "Zwierzęta Niczyje".
Obecnie jest wszystko w fazie szukania blogerek do współpracy polegającej na udostępnianiu
informacji, szukaniu firm chętnych do współpracy charytatywnej oraz darczyńców.
Piszę tego posta, ponieważ również i TY możesz pomóc!
W akcję może się włączyć każdy! Myślę, że osoby nie posiadające bloga również,
ponieważ można udostępniać przecież informacje za pomocą Facebooka!
Bardzo będziemy wszyscy wdzięczni za pomoc w znalezieniu firm, ale także za Wasze
dary na ten cel!
Więcej informacji znajdziecie na blogu : KLIK. 

A poniżej baner akcji, który możecie udostępnić wraz z linkiem do całej akcji! :)

Liczymy na Was!


żródło

RECENZJA BALSAMU LIRENE, TROCHĘ O PARAFINIE.

Witajcie!

Recenzja balsamu z Lirene.






Kupiłam go w Dzień Kobiet. Dałam za niego jakieś 14zł. (w promocji.)

Skusiłam się na niego, ponieważ mój ulubiony balsam z Garniera właśnie mi się skończył, 
a kilka osób mi go polecało, więc stwierdziłam - dlaczego nie?

Zacznę od składu - jak zawsze.





Jak widzicie na drugim już miejscu znalazła się Parafina. Dlaczego o tym mówię?

Pewnie dziewczyny (może i mężczyźni :) ) interesujące się kosmetologią wiedzą o co mi chodzi.
Dla reszty tłumaczę...
Parafina to powszechnie stosowany składnik w kremach, balsamach i tym podobnym.
Jest to emolient, oczywiście jak większość substancji pozyskiwany z destylacji ropy naftowej.
Parafina tworzy nam tak zwany "film" na skórze, przez co:
-zatyka pory
-absorbuje kurz i bakterie
-hamuje wymianę gazową naszej skóry
-sprzyja powstawaniu zaskórników i trądziku
+daje efekt nawilżenia
Jeśli chodzi o kosmetyki z parafiną to warto zaopatrzyć się zimą w krem do rąk właśnie z nią, 
aby zimno nie zniszczyło naszych dłoni.

A teraz wracamy do balsamu. Skład jest, teraz czas na resztę.


OPIS PRODUKTU:

Balsam do ciała do skóry suchej i szorstkiej skutecznie regeneruje i odżywia skórę dzięki 
specjalistycznej formule lipidowej. Kremowa konsystencja zapewnia przyjemne rozprowadzanie
produktu i szybkie wchłaniania. Składniki formuły skutecznie pielęgnują skórę zapewniając 
jej korzyści niezbędne do 100% regeneracji:



MOJA OPINIA:

Opakowanie moim zdaniem przyjemne dla oczu. Głownie utrzymane w kolorystyce czerwono-zielonej
z białymi napisami. Wszystko jest czytelne, nie ma żadnych problemów z odczytaniem czegokolwiek.
Otwarcie jak i dozownik są dla mnie oczywiście na plus. Bardzo wygodne otwarcie, a dozownik
odpowiednio dobrany do balsamu.




Balsam ma delikatny, przyjemny zapach. Jest bardziej rzadki niż gęsty, ale dzięki temu bardzo łatwo

się rozprowadza go po skórze i szybko się wchłania.
Jak pisałam wyżej przez to, że ma w składzie parafinę zostawia na naszej skórze tak zwany "film",
czyli po prostu tłustą warstwę. Ma biały kolor, delikatnie nawet perłowy.
Jak się sprawdził u mnie?
Na pewno nie regeneruje skóry, a czy ją nawilża to nie wiem, ponieważ nie wiem czy to "film" 
może dawać takie wrażenie, czy skóra jest nawilżona.
Na pewno nasza skóra po nim jest miękka, nie ma uczucia szorstkości.
Nie polecam stosowania go na świeżo depilowane nogi, ponieważ po prostu skóra wtedy szczypie.
Powiem szczerze, że myślałam, że będzie lepszy.
Gdybym miała podsumować to na pewno nie zniechęci mnie on do firmy Lirene, bo moim zdaniem
to na prawdę dobra firma, ale tego balsamu już chyba nie kupię, ponieważ mogę znaleźć tańsze,
które będą miały takie samo działanie.
Jeśli ktoś lubi efekt filmu to na pewno powinien się zaopatrzyć w taki balsam.
Ja nie lubię niestety, więc będę szukać dalej.
Jeśli miałabym wystawić ocenę to dałabym 2+, albo nawet 3-.

RECENZJA SZAMPONU INTENSYWNIE ODBUDOWUJĄCEGO Z ZIAJA

Witajcie!
Więc dzisiaj recenzja szamponu intensywnie odbudowującego do włosów zniszczonych firmy Ziaja.
Otrzymałam go w ramach testowanie z naturalna.eu.



SKŁAD: 




Krótko skomentuję. Jak widzicie na drugim miejscu jest SLS, z którego nie byłam zadowolona.
Ale powiem szczerze, że jak dalej przeczytacie, chyba nie zaszkodził tu za bardzo.

INFORMACJE NA OPAKOWANIU:


Ceramidowy, perłowy szampon do włosów zniszczonych po zabiegach fryzjerskich o skoncentrowanym działaniu regenerującym.

DZIAŁANIE:
  • Wspomaga regenerację włosów,
  • Wzmacnia ich osłabione i kruche włóka,
  • Zapewnia elastyczność i naturalny blask.

EFEKT:
  • Odżywione, mocne włosy,
  • Odpowiednio nawilżone i puszyste.
SPOSÓB UŻYCIA:
Szampon nanieść na włosy i masować do uzyskania piany. Dokładnie spłukać. W razie konieczności czynność powtórzyć. Polecamy stosowane odżywki i maski z ceramidami jako pielęgnację intensywnie odbudowującą.

MOJA OPINIA:

Zacznę od tego co widać na pierwszy "rzut oka". Opakowanie moim zdaniem bardzo przyjazne dla oka.
Zwykła, biało-granatowa, okrągła buteleczka. Bardzo poręczna, nawet dla moich małych dłoni.



Otwarcie bardzo wygodne jeśli tak mogę to nazwać. Żadnych problemów z nim nie miałam.
Sam "dziubek" również nie sprawił mi kłopotów. (ps. bąbelek sam się zrobił :D )



Kolor samego szamponu jest perłowy, połyskujący.




Przejdę teraz do tego, czego okiem nie zobaczymy, czyli działania.
Jak już pisałam TU nie ma niczego innego niż nożyczki co by pomogło nam się pozbyć
zniszczonych włosów, ponieważ to jest martwa materia, zresztą poczytajcie w tamtym
poście o tym, nie będę pisać tego drugi raz.
Ale teraz o tym jakie efekty dał ten szampon na moich włosach.
Na pewno mogę potwierdzić stwierdzenie producenta,  że zapewnia elastyczność
oraz wzmacnia osłabione
i kruche włókna włosa. Odkąd stosuję ten szampon moje włosy są miękkie, sprężyste
i elastyczne
przez co mniej się kruszą, czy łamią. Zauważyłam też zdecydowaną poprawę w układaniu
się włosów. Są puszyste, ale nie sterczą na każdą stronę, a ich "ogarnięcie" ogranicza się
do przeczesania ich szczotką
i polakierowania moich nieszczęsnych "wypadkowych" włosów.
Nie uczula mnie ten szampon, dokładnie oczyszcza moją skórę głowy i co dla
mnie najważniejsze nie przetłuszcza włosów, a wręcz przeciwnie włosy są świeże
dłużej niż zwykle. Jeśli chodzi o wydajność to również na plus, ponieważ stosuję go
ponad tydzień, a z buteleczki ubyła 1/3. (a dodam, że myję włosy codziennie.)
A, zapomniałabym o zapachu. Nie do końca potrafię go określić. Słodki, przyjemny,
a według mojego
chłopaka pachnie cukierkami ananasowymi, więc też na plus.
To by było chyba na tyle z mojej opinii.
Na pewno jest to szampon godny polecenia (mimo SLS w składzie.) i po skończeniu
tego opakowania zakupię kolejne.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:
Zakupić go możecie TU, a dla osób które wolą sklepy stacjonarne to za pewne
też gdzieś znajdziecie. Cena:  ok.9zł/400ml. Moim zdaniem cena przystępna i na
pewno warto wydać te kilka złotych.











RECENZJA KORUNDU SZLACHETNEGO.

Witajcie!
Dzisiaj pod moją lupę idzie Korund Szlachetny, który dostałam w ramach testowania
z stroną Galeria Zmysłów Ukryte w Słowach.
Wiem, że wiele Pań czekało na tę recenzję, więc proszę.

Trochę słów o samym Korundzie.



Korund to szlachetny minerał z grupy tlenków glinu (Aluminum Oxide, Alumina). 

Odmianą korundu jest czerwony rubin i niebieski szafir.

Korund mikrokrystaliczny wykazuje właściwości intensywnie złuszczające. 
Stosowany jest zarówno w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych 
jak również w domowych peelingach. Systematyczne stosowanie peelingów 
na bazie korundu zwiększa wchłanianie substancji czynnych przez skórę, wyraźnie 
pobudza mikro-krążenie, oczyszcza i wzmaga odnawianie skóry - stymuluje 
odnowę komórkową skóry. Efektem regularnego stosowania peelingów na bazie 
korundu jest pogrubienie się warstw żywych komórek skóry, natomiast cieńsza 
staje się warstwa rogowa (warstwa komórek obumarłych). Peeling mechaniczny 
pobudza mikro-krążenie skórne i dotlenia skórę. Wyrównuje się koloryt skóry. 
Skóra staje się bardziej elastyczna i gładsza

Za pomocą korundu usuwamy mechanicznie - ścieramy wierzchnią warstwę skóry, 
głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie 
do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu
komórki głębszych warstw skóry.

Zastosowanie
Peeling powinien być stosowany regularnie 1-2 razy w tygodniu. Oprócz 
dobroczynnych skutków peelingu opisanego powyżej bardzo ważną rolą tych 
zabiegów jest przygotowanie do dalszych zabiegów. Usunięcie obumarłego naskórka 
i odblokowanie porów znacznie poprawia wchłanianie aktywnych substancji 
zawartych w preparatach kosmetycznych i zwiększa skuteczność ich działania

Korund można stosować w połączeniu z dowolną glinką kosmetyczną, 1% kwasem 
hialuronowym, olejami kosmetycznymi, kremem, balsamem do ciała lub, po prostu, 
jako dodatek do żeli do mycia ciała.

MOJA OPINIA:
Ja osobiście wybrałam połączenie korundu z żelem pod prysznic.  Korund z żelem

wymieszałam  w stosunku 1:5 jak zalecał producent. (1 łyżeczka korundu na 5 żelu)
Peeling bardzo łatwo rozprowadzał się po ciele dając przyjemny efekt mrowienia. 
Można ten efekt porównać do tzw. peelingu plażowego, czyli za pomocą piasku. 
Dla mnie sama czynność peelingowania ciała była bardzo przyjemna. Na początku 
zastanawiałam się, czy ryzykować z twarzą, bo powiem szczerze bałam się, że mnie 
uczuli, wysypie, będę czerwona, podrażni skórę, czy coś podobnego.
Później pomyślałam - "chyba to testujesz kobieto, więc musisz się odważyć". Taka oto 

motywacja zachęciła mnie do tego aby spróbować. Jako, że w "przeciwwskazaniach" 
pojawił się trądzik, którego 
w młodzieńczym wieku nie brakuje musiałam uważać i omijać "zakażone" trądzikiem okolice.
Odważyłam się... Już na drugi dzień widziałam efekty oczyszczania. Jako, że z 

doświadczenia i wiedzy własnej wiem, że podczas gdy skóra się oczyszcza pojawiają 
się nowe wypryski, nie przejęłam się tym.
Po mikrodermabrazji (czyli zabiegowi peelingującemu z korundem) nawilżyłam twarz

kremem Dove. Stosowałam się do zalecenia "Po zabiegu mikrodermabrazji korundowej nie 
należy stosować toników na bazie alkoholu, agresywnych kosmetyków zawierających 
substancje podrażniające skórę (SLS, SLES, DMDM), substancji alergennych 
(takich jak eugenol, limonene, linalool, citronellol). Nie należy także wystawiać skóry 
na działanie promieni UV (ostre słońce oraz solarium)", więc wybrałam Dove, bo moim 
zdaniem to najlepszy krem uniwersalny. 
Jakie były efekty?
Moje ciało faktycznie uzyskało gładkość, jednolity kolor - odżyło.
Wszelki kremy, balsami i tym podobne wchłaniają się znacznie szybciej niż poprzednio.
Peeling ten zastosowałam również na nogi i zauważyłam, że włoski rosną mi znacznie 

wolniej niż dawniej.
Na pewno zmniejszyła się widoczność porów na mojej twarzy, delikatne rozstępy także 

zmieniły swój kolor na jaśniejszy, a niewielkie jasne blizny stały się jeszcze jaśniejsze.

CZY POLECAM?

Jak najbardziej. Dla mnie Korund ma wiele zalet i myślę, 
że nie raz się w niego zaopatrzę po zużyciu moich zapasów.

GDZIE KUPIĆ? JAKA CENA?

Cena bardzo niewielka, bo 6zł/100g, które starcza na min. miesiąc kuracji.
Zakupić można na stronie >KLIK<













Dziękuję jeszcze raz za możliwość testowania!
Mam nadzieję, że przekonałam Was aby spróbować, bo naprawdę warto.