Czekał na swoją premierę długo... aż za długo. Z pozoru dość oczywisty zapach, w praktyce zaskakujący.

Dziś mam dla Was już drugi przepis - nietypowy, nierandomowy i pewnie odrobinę zaskakujący.
Mam nadzieję, że wypróbujecie i dacie mi znać jak się sprawdził.
Ten szampon mogliście oglądać już na moim blogu kilka razy - zdecydowanie jest to jeden
z moich "pewniaków" do których lubię wracać. Po dość dłuższej przerwie wróciłam znowu
do niego i stwierdziłam, że już chyba czas aby opowiedzieć o nim trochę więcej tutaj na blogu.

Dzisiaj wydaje mi się dość ciekawy temat, ponieważ tak na prawdę wciąż mało osób czyta składy kosmetyków, bądź są one źle interpretowane. Przyznajmy się teraz same przed sobą - patrząc na skład kosmetyku, ile składników jesteśmy w stanie poprawnie rozpoznać i znamy ich działanie.
No właśnie. Czy to nie jest tak, że kiedy widzimy "alcohol" to od razu przychodzi nam na myśl,
że ten kosmetyk jest zły, że najlepiej go nie stosować? Chcę dzisiaj nieco wyjaśnić tę kwestię
i rozwiać może czyjeś wątpliwości.
Była już pielęgnacja twarzy to teraz czas na moją drugą z kolei ulubioną serię kosmetyków - pielęgnację włosów. Wyszłam już z minimalizmu, bo nie zauważyłam żadnych pozytywnych tego stron, po za tym ostatnio miałam możliwość przetestowania kilku kosmetyków, więc bez sensu byłoby pisanie o czym czego nie przetestowałam, nieprawdaż?
Brwi... temat rzeka - jedni lubią mocno podkreślone, inni zostawiają naturalne. Ja należę do tych osób, które mają małe problemy z brwiami - kompletnie niesymetryczne, o dwóch odmiennych kształtach, do tego ich kolor nie pozwala mi na wybieranie kosmetyków na które mam ochotę,
bo albo są za jasne, zbyt rude, albo za ciemne. Dzisiaj o produkcie, który ma idealny kolor.
Dzisiaj mam dla Was nie typową recenzję - takiej jeszcze u mnie nie było. Chcę Wam zaprezentować
mojego nowego przyjaciela, który ułatwia mi zdecydowanie życie - mój dzbanek filtrujący.
Ostatnio pisałam Wam o rewelacyjnym szamponie od Il Salone Milano, dzisiaj mam dla Was maskę z tej samej serii. Czy ona zrobiła na mnie takie samo wrażenie jak szampon?
Jestem wielbicielką wszelkich olejków - zarówno do ciała, włosów jak i twarzy, więc chętnie testuję coś nowego, czego jeszcze nie miałam okazji. Jednego razu podczas zakupów w Rossmannie zauważyłam olejek z granatem do twarzy w promocji i jako, że cała seria do włosów z granatem sprawdziła się u mnie rewelacyjnie postanowiłam wypróbować również coś do twarzy.
Jak wiecie jestem wielbicielką masła shea i bardzo długo go używałam. Masło kakaowe zawsze mnie ciekawiło i wiedziałam, że najdzie ten dzień kiedy będę mogła je wypróbować. I tak też się stało.
Co o nim myślę? O tym własnie dzisiaj.

Jestem świeżo po przeprowadzce, rzekłabym wtórnej przeprowadzce. Wchodząc do domu pomyślałam "Home sweet home" i przypomniało mi się, że mam do opisania właśnie wosk o tej samej nazwie - przypadek?
Oczyszczanie twarzy to dla mnie najważniejszy element pielęgnacji zarówno porannej jak
i wieczornej. Często zdarza mi się, że używam produktów, które nie do końca się w tej roli sprawdzają i cera zaczyna się bardziej zapychać. Na szczęście odkąd zaczęłam używać produktów bardziej naturalnych to zdarza się to rzadziej. Dzisiaj o jednym z moich ulubieńców.
Kolejne kosmetyki do włosów - tak wiem, wiem. Niestety znudził mi się już minimalizm kosmetyczny i teraz mam ochotę testować/używać kilka kosmetyków na raz, więc będzie
więcej recenzji tych samych kategorii. Dziś mam zestaw, który niedawno pojawił się dopiero
na rynku, a już robi wokół siebie szum - czy ja powielam ten 'bum' i czy rzeczywiście kosmetyki
są tak dobre, że warto się nimi zainteresować?
Tytuł mówi wiele, jednak kilka słów wstępu - ile z nas myśli o SOBIE? O tym, aby siebie rozpieszczać, aby mieć chwilę dla siebie, aby po prostu dbać o siebie (i nie mam tutaj na myśli codziennej kąpieli, czy pielęgnacji)?

Dość dawno nie było na blogu wosków - jakoś tak wyszło, że kiedy już odpalałam jakiś wosk to był
to sprawdzony zapach, który już opisywałam na blogu.
W styczniu zdenkowanych produktów miałam niewiele, więc postanowiłam poczekać z denkiem
do lutego, bo widziałam, że kończy mi się kilka kosmetyków - nie spodziewałam się jednak,
że aż tyle...
ZIELONY - spełnił moje oczekiwania//byłam zadowolona/kupię
ŻÓŁTY - po części spełnił moje oczekiwania/zastanowię się zanim kupię ponownie
CZERWONY - nie spełnił moich oczekiwać/nie kupię
Dzisiaj mam dla Was taki niestandardowy wpis, który jest wprowadzeniem do tego co będę testować przez kolejne dwa miesiące, a jednocześnie mam dla Was ciekawą akcję, którą zapoczątkuję tym wpisem.
Do tej pory nie używałam kremów pod oczy, a wyłącznie czyste masło shea, które moim zdaniem zdecydowanie lepiej nawilża niż nie jeden krem. Niestety moje masło shea z mazidla.com zaczęło
nieciekawie pachnieć, więc wrzuciłam je do denka i wyciągnęłam z zapasów krem od Fitomed,
który mnie bardzo ciekawił.
Uwielbiam peelingi o czym wspominałam nie raz, te naturalne podwójnie. Dzisiaj mam Wam do zaprezentowanie peeling, który niesamowicie skradł moje serce i nie wyobrażam sobie już pielęgnacji bez jego użycia.
Niegdyś konturowanie twarzy było dla mnie przeżytkiem, a dziś nie wyobrażam sobie bez niego makijażu - przecież buzia wygląda tak... inaczej. Jako początkująca w tych sprawach nie chciałam wydawać majątku na produkty do konturowania, bo co jak mi się nie spodoba, bo co jak nie będę umiała tego robić... Postawiłam więc na gotowy zestaw, który swego czasu robił szum w blogosferze.

Obiecywałam, przekładałam, bo zdjęć nie miałam - tak w skrócie opiszę dlaczego ta recenzja pojawia się tak późno. Wydłużony czas sprawił, że mogłam przetestować olejek na wielu kosmetykach,
co dało mi jeszcze rzetelniejsze spojrzenie na produkt.
Jako posiadaczka cery mieszanej mam tłustą strefę "T", którą należy zawsze zmatowić. Używałam
już wielu pudrów - prasowanych, sypkich, jednak nie znalazłam jeszcze tego idealnego, więc cały
czas próbuję 'hitów' blogosfery. Skusiłam się na dzisiejszego bohatera po wielu pozytywnych recenzjach - jak się sprawdził u mnie?
Takiego tagu jeszcze u mnie nie było, a myślę, że skoro jestem wielkim miłośnikiem zwierzaków
to wypadałoby Wam przedstawić moje pociechy - obecnie są to dwie - kot i chomik.
Dzisiaj o tym mniejszym, bo poprzedni kot niestety zaginął, a obecnego mam dopiero od około tygodnia i nie mam jeszcze żadnych ciekawych zdjęć, więc o nim za jakiś czas.
Dzisiaj dość nietypowy przepis, bo zupełnie obiegający od tematyki mojego bloga, chciałam jednak urozmaicić trochę tematykę, ponieważ nie jestem w stanie co miesiąc opisywać ok.20-30 kosmetyków, a blog kulinarny był trochę niewypałem, więc to co chcę 'puścić' w świat po prostu będę co jakiś czas prezentowała tutaj. Nie przekonuje Was tytuł? Zapewniam Was jednak, że warty spróbowania. Osobiście jestem wielkim maniakiem słodkości - wszystkich - jednak kiedy zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, doszłam do wniosku, że nie ma co się faszerować pustymi węglowodanami i warto jeść coś bardziej
pożywnego i zdrowego. Zainspirowana przepisami z internetu postanowiłam i ja stworzyć swoje
zdrowe brownie dostosowując składniki do siebie.
Dzisiaj chcę Wam zaprezentować mojego faworyta wśród szamponów w ostatnim czasie.
Przekonuje mnie nie tylko naturalny skład, ale przede wszystkim... działanie.
