Dzisiaj chcę Wam zaprezentować mojego faworyta wśród szamponów w ostatnim czasie.
Przekonuje mnie nie tylko naturalny skład, ale przede wszystkim... działanie.

W grudniu nie miałam dla Was zbyt wiele nowości do pokazania, więc połączyłam je z nowościami stycznia. Jest tego dość sporo, jednak większość to uzupełnienie braków, ale również skuszona promocjami wiele zakupiłam wiele rzeczy.
Wiele razy widziałam na blogach wpisy z 'wishlistami' z azjatyckich stronek, jednak nie mogłam
się przekonać, aby sama spróbować. Moje podejście zmieniło się kiedy zaczęły napływać do mnie
pozytywne recenzje produktów z takich właśnie stron.
Nie będę ukrywać, że chciałabym poniższe produkty wypróbować i proszę o kliki w linki, co mi
może to ułatwić.


Krem na noc uważam za niezbędnik i wydaje mi się, że właśnie na ten krem należy zwrócić szczególną uwagę podczas pielęgnacji cery i warto w niego zainwestować. Ja znalazłam swój krem idealny na noc, jednak nie miał on zbyt naturalnego składu na czym mi obecnie zależy wybierając produkty do pielęgnacji twarzy. Szukając natknęłam się na chyba najpopularniejszy krem
z naturalnym składem kultowej już marki - Sylveco. Jak się u mnie sprawdził?
Nawilżanie włosów to podstawowy krok w ich pielęgnacji. Kiedy nadchodzi zima - zimne powietrze na zewnątrz, ciepłe i suche powietrze w budynkach, to nasze włosy cierpią, oj bardzo. Wtedy trzeba
im podwójnego nawilżenia, aby nie były suche i się nie puszyły. Ja znalazłam produkt, który pomaga
mi utrzymać je w ryzach podczas tych ciężkich dni dla włosów.
Okres zimowy niestety sprawia, że nasze usta zazwyczaj w tym czasie są suche i spierzchnięte,
a jak wiadomo żadna pomadka ładnie na takich ustach nie wygląda. Mnie ten problem dotyka dość rzadko, jednak w tym roku przyszła kolej i na mnie. Na szczęście miałam w swoich kosmetykach tajną broń, o której dzisiaj.

Chyba każdy z nas przyzna, że zaraz za żelami szampony do włosów są grupą produktów, które zużywamy najczęściej, a co za tym idzie często testujemy coś nowego. Jako włosomaniaczka uwielbiam szczególnie tę grupę produktów. Obecnie testuję na raz (!) trzy szampony, porównuję
je, sprawdzam na różnych podłożach i w różnych sytuacjach. Dzisiaj chcę Wam trochę opowiedzieć
o jednym z nich, który dość mocno przetestowałam i mam wyrobione zdanie na jego temat.
Dawno już nie było postu z ulubieńcami, bo ostatni pojawił się.. w sierpniu. Aż wstyd przyznać.
Zawsze było tak, że albo miałam zbyt małą ilość produktów, albo używałam tych samych produktów,
które już pokazywałam w ulubieńcach. Tym razem mam kilka nowych perełek, więc się nimi z Wami
podzielę.
Jak wiadomo żele pod prysznic to grupa produktów, których zużywamy najwięcej, a co za tym idzie najwięcej z nich testujemy. Ja dzisiaj chcę napisać o żelu, który z pewnością przyda się osobom
z suchą skórą.
Chyba każdy się ze mną zgodzi, że obecna aura za oknem sprzyja paleniu wosków. Ja nie ukrywam, że ostatnio trochę je odstawiłam, jednak mam zamiar do nich powrócić. Dzisiaj o wosku, który mnie zaskoczył.

Ponad cztery miesiące temu pokazywałam Wam po raz pierwszy kosmetyki, których używam
do pielęgnacji swojej cery, a dziś przychodzę z aktualizacją. Trochę się zmieniło w mojej pielęgnacji,
zaczęłam przechodzić na 'naturalną' stronę mocy. Prezentuję Wam tutaj produkty, które używam na dzień dzisiejszy, na pewno za jakiś czas znowu zrobię aktualizację.

A więc przed Wami ostatnie denko w tym roku. W tym miesiącu nie było tego za dużo,
bo w większości napoczęłam nowe produkty, mam nadzieję jednak, że będzie Wam się dobrze
je czytało. Denko znowu jest 'zielone' - prawie wszystkie produkty mi przypadły do gustu.
ZIELONY - spełnił moje oczekiwania//byłam zadowolona/kupię
ŻÓŁTY - po części spełnił moje oczekiwania/zastanowię się zanim kupię ponownie
CZERWONY - nie spełnił moich oczekiwać/nie kupię
Dzisiaj mam dla Was kolejny post z serii współprac - tym razem dość niecodziennie,
bo miałam okazję poznać przedstawicielki osobiście. Wymieniłam kilka maili z przedstawicielkami
firmy Trawiaste i zostałam zaproszona przez nie na ich stoisko na Jarmarku Bożonarodzeniowym
w Wrocławiu, aby dobrać kosmetyki do mnie.
Przed samymi świętami, dokładnie 21 grudnia się przeprowadzałam, więc nie byłam w stanie
wcześniej wybrać się do Wrocławia, tym bardziej, że mam ponad 100km w jedną stronę.
Z przyczyn wyżej wymienionych wybrałam się tam 22 grudnia - w ostatni dzień Jarmarku.
Dzisiaj recenzja kremu, którt otrzymałam od Vege Life Cosmetics. Idealny zbieg
okoliczności, że kiedy otrzymałam ten krem skończył się mój, więc mogłam
od razu zabrać się za testy. Tak też zrobiłam - używałam sumiennie codziennie
na dzień, ciekawi rezultatów?
Wigilia już jutro, więc postanowiłam, że powiem Wam co nieco o tym jak wyglądają
święta u mnie. Skorzystałam z gotowych pytań tagu świątecznego, które znalazłam
w sieci i dodałam kilka pytań od siebie.
Postanowiłam wprowadzić nieco zmian na swoim blogu - oto pierwsza z nich.
Nigdy nie ukrywałam, że coś dostałam, a nie kupiłam, jednak zawsze podkreślam,
że opinie o danym produkcie są wyłącznie MOJE i nie zgadzam się na współprace,
gdzie ktoś chce mi coś narzucić. Liczy się dla mnie rzetelność wobec Was, samej siebie
i producenta. Chcąc podziękować jakoś firmą, które mi zaufały będę od tej pory
nie tylko recenzowała ich produkty, ale również zaprezentuję samą markę/sklep.
Dawno nie było żadnych zapachów na moim blogu, więc czas wrócić z tą serią,
tym bardziej, że pogoda za oknem temu sprzyja.
Generalnie kolorówki na moim blogu jest dość mało, a to głównie dlatego, że nadal
uważam się za laika w tym temacie i chociaż znam zasady i potrafię zrobić makijaż
sobie jak i innym to mimo wszystko potrzebuję wprawy, aby móc je tutaj pokazać.
Wiele
osób zachwalało, ale znalazły się również osoby z głosem
niezadowolenia.
Kultowy korektor Catrice - a co ja o nim myślę?
Dzisiaj miałam ochotę na lekki post, stąd pomysł na tag. Zastanawiałam się
o czym konkretnie go zrobić i pomyślałam, że w sumie mało Wam o sobie
mówię to zrobię tag po prostu.. O MNIE.
Była kilkudniowa przerwa, która pozwoliła mi przemyśleć wszystko i zatęskniłam
za blogowaniem. Jednak mimo wszystko pasja jest pasją i muszę się zmotywować
i znaleźć siły i czas. Dzisiaj czas na nowości, których nie jest tak dużo jak zazwyczaj,
ale jednak są.
Dawno postu z tej serii nie było, a to wszystko przez brak czasu. Na ogół staram się pisać
post, czy dwa do przodu, jednak ostatnio i na to mi brakuje czasu, więc wybaczcie.
Staram się, aby posty były co dwa dni co najmniej, ale różnie to ostatnio bywa...
Jak wiadomo jesień to idealna pora na kwasy, ponieważ nie musimy się już chronić
przed słońcem, a więc spokojnie możemy wyjść z domu bez obawy o twarz.
Ja również postanowiłam wprowadzić do mojej pielęgnacji nieco kwasów - dokładnie
glukonolakton tym razem. Z pomocą przyszła mi firma mazidla.com, gdzie
dzięki współpracy mogłam sobie wybrać dowolny produkt, więc padło właśnie
na dzisiejszego bohatera.
Wiem, że testy maskar są bardzo chętnie przez Was oglądane, więc czas na kolejny.
Tym razem wodoodporna maskara, co u mnie raczej się nie zdarza, gdyż normalne
wersje są dla mnie wystarczające, jednak tę wygrałam w konkursie na stronie
Verony.
Wydawać by się mogło, że powiewy jesieni zagościły u nas na stałe. Z jednej strony
cieszy mnie kolorystyka dookoła, ale z drugiej przeraża mnie zimno, plucha i ciemność.
Ale my nie o pogodzie... Dzisiaj chcę zaprezentować Wam naturalne mydło solankowe.
O tym, że toniki są w naszej pielęgnacji ważne to chyba każda z nas wie. Osobiście
dopiero od około roku zdałam sobie sprawę, że tego potrzebuje moja cera i dopiero
od roku ich używam - jak dla mnie ich brak był głównym błędem mojej pielęgnacji.
O tym, że kocham peelingi to chyba już każdy mój czytelnik wie, bo mówię o tym często.
Naturalne peelingi są dla mnie najlepsze, bo wiem, czego używam.
Przegląd ofert nie będzie już cotygodniowy, ponieważ nie jestem w stanie co tydzień
zamieszczać go na blogu. Zazwyczaj posty piszę w czasie wolnym od pracy, a gazetek
na przyszły tydzień nie jestem w stanie przewidzieć, więc przegląd będzie się pojawiał
kiedy będę miała na to czas.