DENKO #7 - STYCZEŃ
Styczeń był miesiącem, w którym nastąpił trochę przełomowy moment dla mnie.
W końcu powiedziałam sobie, że nie otworzę niczego nowego dopóki nie skończę
poprzednio otwartej rzeczy. Na razie trzymam się tego kurczowo, naprawdę!
Próbuję też zachęcić do tego mamę, która ma 20 otwartych kremów, milion balsamów,
tysiące szamponów... Ale niestety nie będzie to takie łatwe :D
Dzisiaj zapraszam Was na przegląd tego, co ostatnio udało mi się zdenkować.
ZIELONY - kupię,
ŻÓŁTY - może kupię/zastanowię się/kiedy będzie potrzebny to kupię,
CZERWONY - nie kupię.
W końcu powiedziałam sobie, że nie otworzę niczego nowego dopóki nie skończę
poprzednio otwartej rzeczy. Na razie trzymam się tego kurczowo, naprawdę!
Próbuję też zachęcić do tego mamę, która ma 20 otwartych kremów, milion balsamów,
tysiące szamponów... Ale niestety nie będzie to takie łatwe :D
Dzisiaj zapraszam Was na przegląd tego, co ostatnio udało mi się zdenkować.
ZIELONY - kupię,
ŻÓŁTY - może kupię/zastanowię się/kiedy będzie potrzebny to kupię,
CZERWONY - nie kupię.
PŁYN MICELARNY ŁAGODZĄCY BEBEAUTY - tak jak bardzo kocham wersję
niebieską, tak ten szczerze nienawidziłam. Podrażniała moją skórę i wywoływała
straszne pieczenie. Zużyta była 1/8, resztę po prostu wylałam.
PŁYN MICELARNY SKÓRA WRAŻLIWA BEBEAUTY - (recenzja) mój ukochany
micelek, do którego przekonałam nawet mamę.
PŁYN MICELARNY AA - używała moja mama i chyba jej podpasował bo nie narzekała.
SZAMPON DO WŁOSÓW FAMILIJNY - w moim domu odkąd tylko pamiętam tato
kupował ten szampon. Ja go osobiście nie lubię, ale rodzice używają.
MINIATURKA SZAMPONU WZMACNIAJĄCEGO RADICAL - bardzo fajny szamponik,
skuszę się chyba kiedyś na pełnowartościową wersję.
SZAMPON UŁATWIAJĄCY ROZCZESYWANIE BABYDREAM - mój ulubieniec. Mam
już w zapasie kolejną butelkę i na pewno nie poprzestanę na dwóch.
OLEJ KOKOSOWY - (recenzja) muszę przedstawiać? Najbardziej uniwersalny produkt
jaki kiedykolwiek miałam. Rozkochał mnie w sobie.
OLEJ ARGANOWY - (recenzja) kolejny ulubiony i bardzo uniwersalny produkt. Widzę
same plusy jego użytkowania.
SPRAY PROSTUJĄCY WŁOSY AVON - powiem szczerze, że zużyła go moja mama,
ale nie słyszałam nic o nim, więc nie chcę wydawać opinii.
PEELING MYJĄCY JOANNA - te peelingi są bardzo przyjemne, a ich zapachy tylko
zachęcają do używania.
ROSYJSKI PEELING MALINOWY - recenzja czeka już na swoją kolej. Byłam zadowolona,
aczkolwiek jednak wolę mocniejsze peelingi.
ŻEL-KREM DO MYCIA TWARZY - dostałam go od Whatki, niestety u mnie również się
nie sprawdził. Zapychał mnie strasznie przez parafinę w składzie. Oddam kuzynce, która ma suchą cerę, może u niej się sprawdzi.
MYDŁO W PŁYNIE - dostałam je do testowania z Biedronką. Bardzo polubiłam te mydełka
i tylko czekam kiedy wejdą do regularnej sprzedaży.
ŻEL POD PRYSZNIC OCEANIA MIÓD I MLEKO - kolejny produkt z Biedronki. Kupiłam
go dość dawno, dopiero teraz się za niego zabrałam. Bardzo przyjemny żel, jednak ciężko
mi było zużyć taką pojemność. Chętnie spróbuję innych wersji.
PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ FACELLE - chyba każdy już go dobrze zna. Ja go lubię
i sięgam po niego regularnie.
ZMYWACZ DO PAZNOKCI ISANA - dla mnie najlepszy zmywacz i wracam do niego zawsze.
ANTYPERSPIRANT ZIAJA - czy widział ktoś denko bez niego, bądź innych wersji?
U mnie sprawdza się najlepiej i na razie nie mam ochoty testować niczego innego.
DEZODORANT PERFUMOWANY DONNA LA RIVE - zdenkowała moja mama.
Tani, sprawdzony.
PERFUMY GABRIELLA - moja mama często je kupuje, ten akurat dostałam ja i ja zdenkowałam.
Przyjemny zapach, który mimo że nie trzyma jakoś długo to dla mnie wystarczająco.
CZARNY LAKIER DO PAZNOKCI (CHYBA) WIBO - pamiętam, że dobrze się sprawdzał.
Zdenkowany praktycznie do końca, z reszty zrobił się glutek.
ODŻYWKA DO PAZNOKCI - kupiłam chyba za 3 zł, używała mama i chwaliła.
PRZYŚPIESZACZ WYSYCHANIA LAKIERU CZTERY PORY ROKU - sprawdził się,
naprawdę pomagał lakierom szybciej schnąć. Chętnie zakupię ponownie.
KREM REGENERUJĄCY GRACJA - zużyła moja mama, chyba dość dawno sądząc
po warstwie kurzu jaka na nim była. Musiał się sprawdzać, bo moja mama nie ma
w zwyczaju denkować kremów do końca.
KOREKTOR CLEARSKIN AVON - mój pierwszy kolektor. Sprawdzał się na początku,
później za bardzo wysuszał niedoskonałości i nieestetycznie to wyglądało.
TUSZ DO RZĘS ORIFLAME - (recenzja) pod koniec trochę łatwiej się z nim pracowało,
jednak nadal dla mnie nie warty swojej ceny. Zostawiłam szczoteczkę do czesania brwi,
dopóki nie zaopatrzę się w jakiś grzebyczek.
CIENIE DO POWIEK 'NO NAME' - kupiłam je kiedyś za grosze (max.2zł). Podobały
mi się kolory, jednak kompletnie do mnie nie pasowały. Używałam wyłącznie białego,
reszta była "maźnięta" max. 2 razy. Pewnie już przeterminowane.
PASTY DO ZĘBÓW, PRÓBKA PERUMY REPETTO, SASZETKA Z PEELINGIEM,
KULA/GWIAZDA DO KĄPIELI JYSK, SASZETKA ZABIEG LAMINOWANIA MARION,
KAPSUŁKA SERUM DO WŁOSÓW, GUMKA INVISIBOOBLE.