Obserwatorzy:

AKSAMITNY KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 24H - YVES ROCHER

Już nie raz Wam wspominałam o tym, że mam problem z kremami do twarzy,
ponieważ zdecydowana większość mnie zapycha.
Dzisiaj jednak chcę Wam pokazać mój absolutny hit, który kupiłam w wersji
pełnowartościowej po zużyciu wielu próbek tego produktu - co zdarzyło mi
się zresztą po raz pierwszy.


NOWOŚCI MIESIĄCA - MARZEC I KWIECIEŃ

Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka nowości. Nie było ich za wiele, bo chcę zużywać
zapasy, a pieniądze odkładam na inny cel.


WIOSENNY KONKURS - WYGRAJ BOX DLA SWOICH WŁOSÓW (3 OSOBY WYGRYWAJĄ)

Pisałam Wam w zeszłym roku o cudownej masce do włosów oraz oczyszczającym szamponie.
Dzisiaj chciałabym Was obdarować zestawami produktów tej marki.

Zestawy przeznaczone są według producenta do włosów farbowanych, jednak uważam,
że nadają się do każdego. Sama nie posiadam włosów farbowanych, a produkty się u mnie
spisywały bardzo dobrze, więc zachęcam wszystkich do brania udziału.
Baner

ZASADY:

Konkurs polega na tym, że należy stworzyć wierszyk, bądź hasło, które będą zawierały
w swojej treści dwa słowa - "wiosna" oraz "Pilomax". (dozwolona jest odmiana przez przypadki)

Aby zgłoszenie było ważne należy również:
1) Być obserwatorem bloga nieidealniezidealnizowana.
2) Polubić profil firmy Laboratorium Pilomax na Facebooku.

Dodatkowo można:
- udostępnienić baner na pasku, bądź publicznie udostępnienić na Facebooku
z odnośnikiem  do rozdania na blogu
- polubić nieidealniezidealnizowanej na FB
-
obserwować mnie na instagramie


REGULAMIN:
1) Konkurs zaczyna się 25.04, a kończy 25.05.
2) Organizatorem konkursu jest nieidealniezidealnizowana, czyli ja.
Sponsorem nagród jest firma Laboratorium Pilomax.
3) W konkursie może brać udział każdy kto spełni wszystkie jego warunki.
Osoby niepełnoletnie muszą posiadać pisemną zgodę rodzica.

4) Nagrodami są trzy boxy kosmektyków do włosów firmy Laboratorium Pilomax dobrane
w zależności do potrzeb zwycięzcy - do włosów ciemnych, bądź do włosów jasnych, w skład każdego wchodzą:
- szampon oczyszczający 70ml
- maska regenerująca 70ml 
- odżywka bez spłukiwania w sprayu o właściwościach chroniących włosy 100ml
- szampon łagodnie myjący włosy 70ml
- odżywka zawierająca keratynę i skrzyp polny, której zadaniem jest nadanie połysku, grubości i wygładzenie włosów 70ml
Nagroda jest wysyłana wyłącznie na terenie Polski.
5) Zwycięzcy zostanią wybrani w ciągu 7 dni po zakończeniu konkursu przez komisję, w skład której wchodzę ja oraz przedstawiciel firmy Laboratorium Pilomax.
Wybrane osoby zostaną poinformowane mailowo.

Od ogłoszenia wyników zwycięzcy mają 5 dni na zgłoszenie się po wygraną,
w przypadku kiedy zwycięzcy się nie zgłoszą z danymi wybieramy kolejną osobę.
6) Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach

i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).

WZÓR ZGŁOSZENIA:
- Obserwuję jako:
- Lubię Laboratorium Pilomax jako:
- Email:
- Wierszyk/hasło:
DODATKOWE:
- Baner na blogu: TAK (link) / NIE
- Udostępnienie na Facebooku: TAK (link) / NIE
- Lubię nieidealniezidealizowaną jako: TAK (imię i chociaż dwie litery nazwiska) / NIE
- Obserwuję na instagramie jako: TAK (nick) / NIE


CZARNE KOKOSY

Dziś o kolejnym wosku, tym razem nieco wakacyjnym, aczkolwiek mrocznym.

BLACK COCONUT

OPIS PRODUKTU:

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic.
Wyczuwalne aromaty: dojrzały kokos, egzotyczne kwiaty oraz drzewo cedrowe.

Żeby wnętrze orzecha kokosowego mogło wypełnić się charakterystycznym,
aromatycznym mleczkiem – cała palma filtruje i dostosowuje do swoich potrzeb
dostępną jej wodę. To właśnie dzięki temu słodkie mleczko ma tak specyficzny,
uwodzący smak i aromat, który w wosku Black Coconut urozmaicony został
nutami drzewa cedrowego i elementami zaczerpniętymi z serca kolorowych,
egzotycznych kwiatów. W tym niezwykłym połączeniu znany dobrze kokos
pokazuje swoje nowe oblicze – słodkie, ale nie mdłe, uzależniające, ale nie nużące
i – przede wszystkim – jeszcze bardziej egzotyczne!



MOJA OPINIA:
Nie dość, że prowokuje wyglądem - no bo kto widział czarnego kokosa? - to jeszcze
prowokuje zapachem.
Zapach bardzo przyjemny, typowy na jesiennie, długie wieczory, jednak ma w sobie nutę
słodkości. Nie jest mdlący, aczkolwiek osoby lubiące delikatne, słodkie zapachy mogą mieć
z nim problem. Ja go pokochałam właśnie głownie za tę elegancję z nutą słodkości w tle.
Czy czuć kokosa? Tu bym mogła dyskutować, ponieważ ja go nie czuję za bardzo, ale z kolei
moja mama owszem. Wniosek? "Jakiego masz nosa takiego czujesz kokosa." :D
Będzie idealny na wieczory, oj tak!

DOSTĘPNOŚĆ, CENA:
Sklep goodies TUTAJ, cena 7zł.
Na stronie goodies znajdziecie również inne niepowtarzalne produkty Yankee - TUTAJ.


Czy ktoś z Was polubił czarnego kokosa tak jak ja?

WZÓR DO NAŚLADOWANIA - I TY MOŻESZ POMÓC!

Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś jak bez wychodzenia z domu możesz pomóc?
Czy wiesz, że nawet po śmierci możesz uratować komuś życie? Nie wierzysz?

"Czy wzór na paznokciu może ratować życie?
Zaraz, chwila... wzór? Na paznokciu?

Dokładnie w tym momencie ktoś na świecie słyszy diagnozę: rak krwi.
Zanim skończysz czytać poniższy tekst, rak zaatakuje dwukrotnie.

Twoje zadanie jest proste.
Wystarczy, że namalujesz na paznokciu poniższy

WZÓR
DO NAŚLADOWANIA „&”

Dokładnie – malując ten znak stajesz się dla innych wzorem. Dlaczego?

Wiemy, że ten nietypowy sposób popularyzacji symbolu walki z rakiem krwi zwiększy ogólną świadomość zachorowalności i dawstwa szpiku, a przede wszystkim zachęci społeczeństwo do rejestracji w bazie dawców Fundacji DKMS Polska. Każda rejestracja to szansa dla chorych na odnalezienie bliźniaka genetycznego – dawcy komórek macierzystych krwi lub szpiku.

Głośmy razem WORLD BLOOD CANCER DAY i demonstrujmy znak „&”.
Gdy ktoś zapyta o znak, opowiedz o jego znaczeniu i zachęcaj do rejestracji na stronie www.dkms.pl. Zrób zdjęcie paznokci (lub innej sytuacji, w której pojawi się wzór) i udostępniaj je. Popieraj naszą akcję w każdym możliwym medium!

Bądź dla innych Wzorem do naśladowania.

Dzięki tej akcji pokazujemy, że istnieje prosty sposób, by wesprzeć walczących z rakiem krwi. Wystarczy kilka prostych ruchów, by pokazać, że chorzy nie są sami.
Tworząc wzór okazujesz swoje zaangażowanie! My przekazując 1% ze sprzedaży lakierów fundacji DKMS, wspieramy rejestrację dawców, a tym samym leczenie osób chorych na raka krwi. Dołącz do nas! Ty&My - Wspólnie możemy zdziałać więcej!" (źródło)









Ja pomimo mojego beztalencia zdecydowałam się wziąć udział w akcji i mam nadzieję,
że i Ty się przyłączysz i dodasz do aplikacji na stronie swój znak. (TUTAJ)

Papierową kartę dawcy organów noszę przy sobie od 2011, zaraz po maturze zgłoszę
się po "plastikową" wersję oświadczenia oraz opaskę silikonową. (TUTAJ)

Moje zdanie na temat oddawania organów jest dość obszerne, interesuję się tym tematem
jak wyżej wspomniałam już od 2011 i jestem zdania, że skoro mogę uratować drugiej osobie
życie kiedy moje już się zakończyło to dlaczego tego nie zrobić?
Wiem, że zdania są podzielone, jedne ze względów religijnych, drugie po prostu etycznych,
jednak ja się swojego zdania nie wstydzę i będę promowała oddawanie krwi, szpiku
oraz dawców każdemu komu stan zdrowia na to pozwala.

A Ty przyłączasz się do akcji?

WYNIKI ROZDANIA NIESPODZIANKI


Dzisiaj nadszedł dzień rozstrzygnięcia mojego rozdania niespodzianki, ale zanim napiszę
kto wygrał to chciałabym podziękować wszystkim 105 osobom za udział!
Na pewno nie było to jedyne rozdanie na moim blogu i już zastanawiam się nad kolejnym.

Mam spisanych wszystkich obserwatorów, więc zanim opublikuję kolejne rozdanie to zweryfikuję
sobie kto ucieknie po dzisiejszym ogłoszeniu wyników.

Cieszy mnie również fakt, że wszystkie zgłoszenia były prawidłowe, a w przypadku jakiegoś
braku informowałam mailowo i otrzymywałam wiadomość zwrotną - dziękuję.

W sumie przyznałam aż 314 głosów! A tym szczęśliwym okazał się numer....



A zwycięzca jest... Beauty B.


Jak możecie zauważyć wygrał jej czwarty los, który otrzymała za to, że obserwowała mój
blog przed rozdaniem!

Dziękuję Ci Kochana i proszę Cię o kontakt ze mną jeśli nie otrzymasz wcześniej maila :)

Masz 7 dni na zgłoszenie się do mnie z adresem, jednak lepiej gdybym otrzymała go w przyszłym
tygodniu, bo później mogę mieć problem z wysyłką :)

Dziękuję wszystkim i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i być może następnym razem
to właśnie Tobie się poszczęści dzięki temu, że tu jesteś =)

ULUBIEŃCY MIESIĄCA - MARZEC

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić  kilku moich ulubieńców. Nie jest ich za wielu,
z racji, że starałam się zużywać produkty już rozpoczęte, a większość z nich znalazła
się w poprzednich ulubieńcach.




Revlon, Vital Radiance, Moisture Boosting Lipcolor (Pomadka do ust) 46 Classic Wine
Pomimo dość intensywnego koloru gościła na moich ustach często. Bardzo ładnie wygląda
na ustach, nie podkreśla suchych skórek, bardzo mocno napigmentowana. Nie należy
do najtrwalszych, jednak kolor tak jakby "wnika" w usta przez co jest długo widoczny.
Opakowanie niestety nie należy do najsolidniejszych, więc nie polecam wrzucania jej
do torebki, bo może się to nie ciekawie skończyć...


Maska do włosów Kallos Banana
Chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Moje włosy ją kochają za to, że świetnie je nawilża,
dociąża, wygładza i dodaje lekkości. Mój nos ubóstwia za zapach, który utrzymuje się na moich
włosach bardzo długo, ba, nawet poduszka już pachnie bananowo!
Pojawi się osobna recenzja niedługo.



Pianka do golenia Venus - z ekstraktem z melona i grejpfruta
Kupiłam ją w sumie na szybko kiedy byłam w Wrocławiu, bo okazało się, że zapomniałam
swojej. Już po pierwszym użyciu byłam zakochana! Idealnie spełnia swoją rolę, delikatnie
nawilża nogi, a do tego przepięknie pachnie i niewiele kosztuje.



Regenerująca maska do twarzy Love Me Green
Na początku jej nienawidziłam - strasznie podrażniała mi cerę. Doszłam jednak do wniosku,
że dam jej drugą szansę i będę trzymać na twarzy krócej - eureka!
Napiszę Wam o niej więcej niedługo :)


Jedwab do mycia twarzy i szyi BingoSpa
Ma w składzie SLS, ale zupełnie mi to w nim nie przeszkadza, bo nie widzę przesuszenia,
a wręcz przeciwnie - moja cera po miesiącu z tym jedwabiem jest niemalże idealna.
Dokładnie oczyszcza, nie wysusza, skóra nie jest ściągnięta. Napiszę o nim też więcej :)


To by było na tyle. Recenzje zapewne pojawią się niedługo, już są napisane, czekają
tylko na publikację :)

AGRANOWY KREM POD PRYSZNIC Z BRZOSKWINIĄ BINGOSPA

Dzisiaj coś co już dawno mogliście podziwiać w denku, a o czym warto napisać.



OPIS PRODUKTU:
Arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią BingoSpa
to kompleksowa pielęgnacja, nawilżenie i oczyszczenie skóry. Arganowy krem
BingoSpa sprawi, że skóra staje się pełna energii i blasku, a zapach soczystych brzoskwiń
wprawi Cię w pogodny nastrój.

Olejek arganowy zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E i kompleks tokoferoli.
Chroni skórę przed szkodliwym wpływem środowiska, regeneruje i wzmacnia barierę
hydrolipidową skóry, nawilża, odżywia oraz wspomaga odnowę komórkową skóry.

Idealny dla Ciebie, idealny dla Niego.

Pojemność 300 ml

CENA PRODUKTU:
około 7zł, w promocji 4,90zł (TUTAJ)



MOJA OPINIA:
Produkt znajduje się w plastikowej, przezroczystej buteleczce o pojemności 300ml.
Dzięki takiej butelce możemy kontrolować poziom zużycia produktu, a samo
jej użytkowanie jest bardzo przyjemne i nie sprawia najmniejszych kłopotów.
Plastikowa nakrętka z niewielkim otworem również jest bezproblemowa w użytkowaniu.
Żel ma lekko rozwodnioną konsystencje, ale nie przelatuje nam ona przez palce,
ani nie spływa z ciała. Kolor tylko podkreśla tytułowe brzoskwinie, które są bardzo
wyczuwalne w zapachu produktu. Zapach co prawda nie utrzymuje się specjalnie długo
na ciele, ale mimo wszystko dla mnie jest to jeden z lepszych zapachów w żelach,
które miałam okazję używać.


Żel średnio się pieni aplikowany dłońmi, jednak przy pomocy gąbki potrafi
wytworzyć
sporą pianę. Dobrze oczyszcza ciało nie wysuszając przy tym, a wręcz nawet delikatnie
nawilżając. Pozostawia skórę naprawdę miękką i świeżą, a do tego przepięknie pachnącą!
Zazwyczaj żele mi się nudzą po zużyciu 1/3 opakowania, a tutaj czegoś takiego nie było.
Zakochałam się w nim, naprawdę!


Podsumowując: Ja polubiłam bardzo ten żel i chętnie będę wracać do niego, ponieważ
za tak niską cenę to naprawdę warto!

PODSUMOWANIE MIESIĄCA W ZDJECIACH - INSTAMIX - LUTY & MARZEC

Ostatnie podsumowanie miesiąca w zdjęciach było w listopadzie... Aż wstyd przyznać!
Gdyby nie Marta (którą pozdrawiam!), to pewnie bym dalej o tym nie pamiętała ;)
Co prawda możecie mnie oglądać na instagramie, ale nie każdy takowego posiada,
więc postaram się być regularniejsza w dodawaniu tego typu postów :)



Postanowiłam lepiej się odżywiać, żeby nieco zrzucić kilka kilogramów.
Generalnie bazuję teraz na warzywach, kurczaku i owsiance.
Gdybyście mieli ochotę na przepis na któreś z dań to piszcie śmiało :D


Trochę paczuszek, darów losu i zakup wymarzonej torebki :)
Na pierwszym zdjęciu od góry paczka ambasadorska mojej mamy ze streetcom,
obok moja paczka od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci w ramach akcji
"wzór do naśladowania", o której napiszę wkrótce.
Wygrana z wizażu (pierwszy raz od chyba trzech lat mi się udało!), obok odżywki
do testów w teamach z Face&Look. (brakuje tu jeszcze odżywek do włosów, ale je
zobaczycie w nowościach).
Wymarzona torebka, którą udało mi się upolować w Reserved :)
I nowość od Milki, którą otrzymałam "na spróbowanie" :)


Cały arsenał słitek :D
Na dole po lewej stronie z moją uroczą 7-letnią kuzynką :)


Mieczysław - bo wiem, że go luubicie! :)
Na pierwszym zdjęciu stoi nad koszem, bo wyrzuciłam tam opakowanie po karmie... xD
Selfie, dostojny portret i... zdjęcie z serii "no dajże mi kobieto już spokój!" :D


Trochę wiosny :)


Mam nadzieję, że Wam się podobało :)



INTENSYWNA ODŻYWKA MRS.POTTER'S

Firmę stosunkowo niedawno dopiero zauważyłam na rynku, a już zdążyłam
się naczytać westchnień w jej kierunku. Miałam to szczęście i udało mi się załapać
na darmowy egzemplarz podczas jednej z akcji na Facebooku. Dzisiaj chcę Wam
powiedzieć nieco więcej na temat odżywki, którą już mogliście oglądać w jednym z denek.



OPIS PRODUKTU:
Odżywka do włosów suchych i zniszczonych zawiera ekstrakt
z aloesu znany z silnych właściwości regenerujących i nawilżających oraz proteiny
jedwabiu, które wygładzają włosy, nadają im elastyczność i połysk. Składniki pielęgnujące
zawarte w odżywce przeciwdziałają elektryzowaniu się włosów, ułatwiają ich
rozczesywanie oraz stylizację. Efekt: włosy są zregenerowane i nabierają zdrowego 
wyglądu.

CENA PRODUKTU:
ok. 8zł/250ml

SKŁAD PRODUKTU:

MOJA OPINIA:
Produkt znajduje się w 250ml., mlecznej butelce z estetyczną etykietą.
Stan produktu możemy kontrolować patrząc "pod światło".
Plastik, z którego wykonana jest butelka jest miękki, dzięki czemu bez problemu
wydostaniemy produkt.


Odżywka jest biała, nieco perłowa. Konsystencja odżywki jest bardzo płynna,
co nie obciąża na pewno włosów, ale niestety z moich włosów często spływała.
Co do zapachu to ma ona typowy zapach aloesowy, który dla mnie jest zbyt
chemiczny i ja osobiście takich nie lubię. Na szczęście nie utrzymuje się na włosach.
Jeśli chodzi o działanie to niestety u mnie się ona kompletnie nie sprawdziła.
Nie nawilżała, nie wygładzała, nie dociążała włosów, nie zmiękczała ich nawet.
Próbowałam jej jako odżywkę bez spłukiwania, do spłukiwania, jako maskę, a także
zamiast szamponu - niestety moje włosy jej nie polubiły i chyba "zamknęły" się na jej
działanie.


Podsumowując: U mnie niestety ta odżywka się nie sprawdziła, co nie oznacza,
że na Waszych włosach się nie sprawdzi. Myślę, że za tę cenę to warto wypróbować.

ULUBIEŃCY - YOUTUBE CZ.I - BEAUTY

Jako, że w poprzednim miesiącu oglądaliście ulubieńców kosmetycznych to w tym
miesiącu czas na coś innego. Wybrałam kanały na youtube, które osobiście subskrybuję
i bardzo lubię. Postaram się co nie co o nich również powiedzieć.
Na pierwszy rzut idą kanały beauty - związane gównie z tematyką urodową.
Kolejność jest zupełnie przypadkowa.


źródło

Czy komukolwiek muszę przedstawiać przesympatyczną i pełną pozytywnych odczuć
Ewę?
U mnie Ewa zawsze wywołuje uśmiech na twarzy, a ponadto wiele z jej rad
wykorzystałam w praktyce. W ogóle jedna z pierwszych osób, które oglądałam
zaczynając swoją przygodę z kosmetykami.


źródło

Chyba kolejna postać, której przedstawiać nie muszę. Pełna optymizmu, przesympatyczna
i piękna Olga. Jej kanał nie składa się wyłącznie z tematyki beauty, jednak przeważają
właśnie one. Uwielbiam ją chyba za wszystko - za energię, za uśmiech, za włosy, za wiedzę,
ale przed wszystkim za to, że jest po prostu Oleską.


źródło
O Pannie Joannie również nie trzeba za wiele mówić. Osoba, która ma w sobie tyle energii,
pozytywnej energii, że po obejrzeniu jej filmiku mam siły, by zrobić coś pożytecznego.
Dziwne, a jednak tak właśnie na mnie działa. Mówi konkretnie i z sensem.


źródło
Trafiłam na jej kanał przez filmik z chłopakami, o których napiszę Wam w części
o youtuberach
innych niż beauty. Od razu ją polubiłam i świetnie rozumiem jej
poczucie humoru, jednak uważam, że jest to osoba do której trzeba nijako dojrzeć.
Osoby, które nie zrozumieją poczucia humoru Fokusowanej mogą się do niej zrazić,
tak było w przypadku mojej przyjaciółki, której poleciłam kanał.

FoodDrugAndCosmetics

źródło
Od tego kanału zaczęła się cała przygoda z moim zainteresowaniem kosmetykami.
Dzięki temu kanałowi zaczęłam czytać składy, interesować się różnymi produktami,
poznawać nowe rzeczy i terminy związane z kosmetykami. To właśnie temu kanałowi
zawdzięczam "pchnięcie" mnie w tę stronę po której się obecnie znajduję i to,
że założyłam bloga.



madzik230390
źródło

Madzik jest chyba mi "najbliższa" - przede wszystkim dlatego, że jeszcze nigdy nie było
sytuacji, żebym nie otrzymała odpowiedzi na swój komentarz, co uważam jako integrację
z widzami. Madzik nie tylko porusza tematy beauty, ale od jakiegoś czasu dzielnie dąży
do zrzucenia kilku kilogramów, co bardzo mnie motywuje, ponieważ obecnie sama
walczę o to. (Na pewno o tym napiszę jak uzyskam idealną wagę.)
Mam nadzieję, że kiedyś będę miała możliwość wybrać się do Słupska i poznać ją osobiście!
Mam wrażenie, że jest jedną z tych youtuberek, które zdobywają sympatię tym jakie są
i tym, że pokazują prawdziwą siebie, bez zbędnych "cyrków".


To by było na tyle. Oczywiście nie są to wszystkie kanały, które subskrybuję, ale które
najbardziej na chwilę obecną lubię. Myślę, że za jakiś czas pokażę Wam kolejne.

ROSYJSKI PEELING DO TWARZY Z MALINAMI I WYCIĄGIEM Z BRUSZNICY

O tym, że kocham peelingi nie muszę chyba nikomu przypominać.
To właśnie dzięki nim w mojej pielęgnacji (zarówno twarzy jak i ciała)
nastąpił przełom. Moja cera je uwielbia - codzienne stosowanie doprowadziło
ją do stanu, o którym wcześniej mogłam tylko pomarzyć.
Znalazłam swój peeling idealny - pastę z Ziaja, jednak mam ochotę co jakiś czas
testować nowe produkty. Dzisiaj właśnie o jednym z nich.



OPIS PRODUKTU:
Delikatne oczyszczenie dla suchej i wrażliwej skóry. Nasiona malin, usuwają
martwe komórki skóry bez uszkadzania skóry wrażliwej, ekstrakt z brusznicy,
doskonale tonizuje skórę, stymuluje odnowę komórkową, poprawia cerę.
Po użyciu skóra staje się niezwykle gładka i delikatna. Zauważalnie poprawia wygląd
i kondycję skóry. Stosowanie: niewielką ilość peelingu nanieść na wilgotną twarz i szyję,
z wyjątkiem obszaru wokół oczu. Delikatnie masować, następnie spłukać ciepłą wodą.
Zaleca się stosowanie 1-2 razy tygodniowo.

CENA PRODUKTU:
TUTAJ - 12,90zł/50ml

MOJA OPINIA:
Peeling znajduje się w miękkiej tubce, której tworzywa nie potrafię określić (coś pomiędzy
plastikiem, a gumą) o pojemności 50ml.
Składu Wam nie przytoczę, ponieważ niestety nie znam rosyjskiego, a nie znalazłam
nigdzie wersji po polsku.
Sam peeling ma delikatnie różowy kolor, a w nim zatopione są ciemniejsze, różowe
drobinki. Zapach jest bardzo delikatny, lekko malinowy, nie utrzymuje się długo.
Co prawda nie potrzeba wiele produktu, aby dokładnie wypeelingować cerę, ale niestety
produkt jest mało wydajny i bardzo szybko mi się skończył przy codziennym używaniu.
Skóra po jego użyciu była miękka, gładka, a martwy naskórek został złuszczony.


Podsumowując: Z samego działania jestem zadowolona, jednak cena nie jest adekwatna
do wydajności. Wolę kupić pastę z Ziaja, która jest o połowę prawie tańsza, wydajniejsza
i daje podobny efekt dodatkowo porządnie oczyszczając.



WYPOCINY KAROLINY , CZYLI O TYM CO MNIE OTACZA


Zapytałam Was, czy chcecie raz w miesiącu post niekosmetyczny - taki przerywnik,
dwa like i komentarz na tak, więc zadecydowałam, że spróbuję. Jak się ta seria nie będzie
cieszyć powodzeniem to po prostu z niej zrezygnuję i tyle :)

Dzisiejszy temat będzie dosadny, ale na pewno na tym poście go nie skończę. Jeśli ktoś
się nie zgadza z moim poglądem - spokojnie, masz do tego prawo i ja chętnie mimo wszystko
poznam Twoją opinię, ale pod warunkiem, że przeczytałaś/eś moją.


Ilu z Was jest kierowcami? Ilu jeździ jako pasażer? A teraz niech podniosą rękę osoby,
które NIGDY nie narzekały na kierowców samochodów ciężarowych. No właśnie,
albo brakuje Wam odwagi rękę podnieść, albo po prostu nie ma takiej osoby.
Na co najczęściej narzekamy? A no na ich prędkość, na wymuszanie pierwszeństwa
i tak dalej... A czy ktoś z Was postawił się kiedykolwiek na ich miejscu?

*Na początku zaznaczę, że piszę ogólnikowo, na przykładach mi znanych, które
poznałam
dzięki rozmową z kierowcami. Nie zaliczam tu kierowców, którzy po prostu sądzą,
że większym
samochodem mogą więcej.*

Chyba każdy z Was wie, że taki kierowca ma normowany czas pracy i normowany
czas, w którym musi dostarczyć towar, prawda?
Czas dostarczenia towaru jest z góry ustalony przez zleceniodawcę i firma spedycyjna
musi się go ściśle trzymać, aby otrzymać pełne wynagrodzenie za usługę. Za przekroczenie
czasu,  czyli po prostu nie przyjechanie na czas są nakładane kary.
Natomiast czas pracy jest ściśle kontrolowany przez tachograf. (Urządzenie pomiarowe,
łączące  w sobie funkcje prędkościomierza i zegara. Tachograf rejestruje w funkcji czasu:
przejechaną  przez pojazd drogę, jego chwilową prędkość, jak również tzw. aktywność
kierowcy,  czyli okresy  jego pracy, dyżuru przy pojeździe czy odpoczynku - źródło)
Kierowca w ciągu dnia może jechać MAKSYMALNIE 9 godzin z 45min. przerwą. (więcej)
W ciągu tygodnia (poniedziałek 00.00 – niedziela 23.59) dopuszczalny jest dwukrotnie
dzienny czas kierowania pojazdem wynoszący 10 godzin. (źródło)

Zdjęcie przedstawia tachograf mojego znajomego w momencie, kiedy dojechał na miejsce docelowe.


Teraz co nie co o polskich drogach.
Jaki jest ich stan chyba każdy wie, nie muszę nikomu przybliżać. Teraz wyobraźcie sobie
sytuację, że jest droga jednopasmowa. Samochód osobowy jedzie 50km/h, a za nim jedzie
ciężki samochód, który dodatkowo jest obciążony towarem.
Fizyka mówi, że im większy ciężar, tym większe tarcie i taki samochód potrzebuje więcej
miejsca na to, aby się rozpędzić nawet do tych 50km/h. A teraz sobie jedzie przed nim taki
"turysta". I co robi kierowca samochodu ciężarowego? Wyprzedza. Nie ważne, czy ciągła,
nie ważne czy skrzyżowanie, czy przejście dla pieszych. Stara się nie tracić czasu. A dlaczego?

Nasuwają mi się dwa analogiczne przykłady, jeśli nie przemawia to Was nakładanie kar
za przekroczony czas dostawy.
  Wyobraź sobie na początek, że idziesz rano do sklepu po zakupy. A tam na pólkach pusto.
Niestety kierowca nie zdążył na czas. Tachograf wybił 9h i kierowca chcąc nie chcą musi
stać 45h oddalony nawet o kilka kilometrów. Byłbyś/Byłabyś szczęśliwa, że jechał przepisowo?
  Drugi przykład. Twój mąż jest kierowcą samochodu ciężarowego. Jadąc drogą jedzie przed
nim inny samochód, który ma na liczniku 89km/h, a dopuszczalna prędkość to 120k/h.
Jadąc za nim musi jechać wolniej - logiczne. Dajmy, że jedzie 88km/h. W ciągu 10h, które
właśnie w ten dzień wykorzystuje, traci na trasie 10km. A co jeśli te 10km brakuje mu do celu,
czy do domu, gdzie na niego czekasz? Zamiast spędzać weekend z Tobą on musi stać te 10km
od domu, aby po 45 godzinach ruszyć w dalszą trasę.

Rozumiecie do czego zmierzam?
Nie pochlebiam kierowców, którzy łamią przepisy, (broń boże!) ale chcę Wam co nie co
uświadomić, a może dać też trochę do myślenia kiedy następnym razem puścicie wiązankę
w ich kierunku. Zamiast przeklinać, zróbcie miejsce na drodze, zjedźcie aby nie musieli
wyprzedzać Was "na trzeciego".  Bycie kierowcą to bardzo ciężka praca, ale o tym może
następnym razem. Chcę w Was, moich czytelnikach wzbudzić nutę zrozumienia.
Sama niejednokrotnie uświadamiam ludzi z mojego otoczenia o tym.
Jeśli macie jakiekolwiek pytania - śmiało, piszcie, postaram się odpowiedzieć.

OLEJEK GRUSZKOWY POD PRYSZNIC - ISANA

Czy tylko ja lubię pięknie pachnące rzeczy w kąpieli? Czy tylko ja jestem takim
leniuszkiem, że perspektywa olejku pod prysznic jest dla mnie ideałem?
Poczytajcie o tym, czy olejek z Isana sprawdził się u mnie tak jak powinien!
OPIS PRODUKTU:
ISANA olejek z melonem i gruszką odpręża ciało podczas kąpieli. Wysokowartościowa
receptura z olejkiem perłowym pomaga chronić skórę przed jej przesuszaniem.
Skóra jest miękka i jedwabista w dotyku. Świeża owocowa kompozycja zapachowa
na bazie melona i gruszki sprawia, że prysznic staje się wyjątkowym przeżyciem.

CENA PRODUKTU:
ok. 3zł / 300ml

SKŁAD:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer,
Tocopheryl Acetate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Disodium EDTA, Benzophenone-4,
PEG-40 Hydrogenated Castol Oil, Mannitol, Cellulose, Hydroxypropyl Methylcellulose,
Sodium Chloride, Ethylhexylglycerin, Parfum, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone,
Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Citric ACID, CI 15985, CI 77492.



MOJA OPINIA:

Gumowa, miękka, przezroczysta butelka z standardowym zamykaniem na "klik".
Butelka jest bardzo solidna, a dzięki jej przezroczystości możemy na bieżąco
kontrolować poziom zużycia produktu.
Zamykanie nie otwiera się mimowolnie. (Miałam go na podróż i nic się nie rozlało :) )
Konsystencja jest żelowo-oliwkowa, dzięki czemu przyjemnie rozprowadza się
na ciele, nie spływa z niego i nie ma problemów z jego spłukaniem.
W olejku zatopione są niewielkie, miękkie, białe kuleczki - nie wiem do czego mają
one służyć, ale ani nie peelingują, ani nie przeszkadzają - ot tak - są.
Olejek pachnie przepięknie! Soczysty melon w połączeniu z dojrzałą gruszką
to mieszanka idealna! Tak energetyzujący zapach utrzymuje się na naszym ciele
dość długo w porównaniu z innymi produktami pod prysznic Isana.
Szczególnych właściwości pielęgnujących nie zauważyłam, jednak na pewno nie
wysusza naszego ciała, dobrze je myje i zostawia przyjemny zapach.


Podsumowując: Bardzo chętnie będę wracać do tego produktu, ponieważ niesamowicie
umila mi kąpiel, a za tak niską cenę jego wydajność jest dla mnie zaskoczeniem, więc jest
to mój must have od teraz!



DENKO #8 - LUTY

Dzisiaj czas na kolejne denko. Co prawda luty był najkrótszym miesiącem, jednak
udało mi się wykończyć dość sporo produktów, które były otwarte i tak sobie leżały
i czekały nie wiadomo na co. Bez zbędnego gadania przechodzimy dalej.

ZIELONY - kupię,
ŻÓŁTY - może kupię/zastanowię się/kiedy będzie potrzebny to kupię,
CZERWONY - nie kupię.









SUCHY SZAMPON BATISTE - świetny szampon. Używałam go tylko w sytuacjach
kryzysowych i kiedy zależało mi na objętości, więc wystarczył mi na bardzo długo.

ODŻYWKA BB LIBIOTICA BIOVAX - pokazywałam Wam ją w ulubieńcach stycznia.
Recenzja czeka z zapasach, więc nie będę nic więcej mówiła.

OLEJKI ORIENTALNE MARION - świetne serum, które robiło co robić powinno.

JEDWAB BIOSILK - z racji, że ma alkohol w składzie nie używałam go solo. Zrobiłam
sobie mieszankę tego jedwabiu i oleju arganowego. Spisuje się, jednak do niego nie wrócę,
ponieważ wolę jedwab z GP.


SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY ZIAJA - był w domu od bardzo dawna. Kupiła go
kiedyś moja mama i tak sobie stał, więc postanowiłam do zużyć do porządnego oczyszczania
raz w tygodniu.

SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY PILOMAX - (recenzja) zużyłam również tak jak szampon
wyżej. Nie szczególnie mnie zachwycił.

SZAMPON BABYDREAM - niestety był gorszy niż jego brat ułatwiający rozczesywanie.
Miałam strasznie 'tępe' włosy po nim, więc zdecydowanie wybiorę jego brata.



PŁYN MICELARNY BEBEAUTY - (recenzja) jest w każdym denku i chyba nie muszę
nic więcej o nim mówić.

PODKŁAD THE ONE ORIFLAME - podkład mojej mamy. Zbiła się szyjka, więc trafił do denka.

KREM ANEW
- nie wiem ile stał w naszej łazience, ale chyba zdecydowanie za długo.



WYGŁADZAJĄCY BALSAM TOŁPA -  opornie szło mi jego zużywanie, głównie dlatego,
że ma parafinę w swoim składzie i zostawiał tłusta warstwę, której ja nie cierpię.

BALSAM DO CIAŁA JOANNA - używała moja mama. Kupiła po nim drugie opakowanie,
więc musiał się sprawdzić.

ŻEL DO GOLENIA SKINO - też często pojawia się w moich denkach. Bardzo lubię.


ŻEL ISANA - przyjemny żel, nie wysuszał, nie podrażniał, a do tego fajnie pachniał.

OLEJEK POD PRYSZNIC - pachniał obłędnie! Miał w sobie małe drobinki, jednak nie
przeszkadzały mi one. Fajnie był i nawilżał delikatnie skórę. Chętnie wrócę do niego.

PEELING DO CIAŁA - (recenzja) zdecydowanie mój idealny peeling.


MYDŁO W PŁYNIE PALMOLIWE Z MIGDAŁEM/ Z OLIWKĄ - oba mydełka
bardzo fajne. Nie wysuszały rąk.


MYDŁO W PŁYNIE - dostałam je do testowanie z Biedronką. Pure Flower zdecydowanie
było moim faworytem, pachniało takimi lukrowymi cukierkami, które jako dziecko dostawałam
na Wielkanoc. Hawaiian Dreams było mocno perfumowane, a Green Touch pachniało trochę
ogórkowo. Pełnowymiarowe produkty mają wejść / weszły do Biedronek.


ANTYPERSPIRANT ZIAJA - mój ulubiony, wiele razy był w moich denkach.

KREM DO RĄK ISANA MED - używałam go bardzo długo, bo coś koło roku.
Świetny krem, który bardzo dobrze nawilżał. Męczył mnie jedynie zapach.

ANTYPERSPIRANT W SPRAYU ALTERRA - jako antyperspirant kompletnie nie
dawał rady. Zużyłam go jako mgiełkę do ciała. Pachniał żelkami colowymi.


REGENERUM DO PAZNOKCI - u mnie średnio się spisało, po za tym, że nawilżyło
skórki wokół paznokci. Ale planuję dać mu drugą szansę.

ODŻYWKA WIBO - świetna odżywka, mamy kolejną.

MASECZKA ZIAJA DOTLENIAJĄCA - nie widziałam żadnego jej działania.


MASECZKA ZIAJA OCZYSZCZAJĄCO-ŚCIĄGAJĄCA - maseczka świetnie oczyściła
moją cerę i wyraźnie ją ściągnęła. Na pewno będę po nią sięgać.


Kolejna zużywa GĄBKA DO MAKIJAŻU, ulubione płatki CAREA i dwie pasty do zębów.


A jak Wasze denkowanie w lutym? :)