Obserwatorzy:

BLOGOWA AKCJA CHARYTATYWNA

Witajcie!
Dzisiaj nietypowy wpis, w ogóle nie planowany, zupełnie odbiegający od tematyki bloga.
Dzisiaj chcę Was zachęcić do udziału w BLOGOWEJ AKCJI CHARYTATYWNEJ
organizowanej przez Magdalenę ( brokatwspreju.blogspot.com ) na rzecz bezdomnych zwierząt.
Jak chyba wszyscy wiedzą kocham zwierzęta, więc nie mogłam przejść obok.
Akcja ma polegać na internetowym bazarku, a całkowity dochód będzie przekazywany
na cele statutowe Fundacji "Zwierzęta Niczyje".
Obecnie jest wszystko w fazie szukania blogerek do współpracy polegającej na udostępnianiu
informacji, szukaniu firm chętnych do współpracy charytatywnej oraz darczyńców.
Piszę tego posta, ponieważ również i TY możesz pomóc!
W akcję może się włączyć każdy! Myślę, że osoby nie posiadające bloga również,
ponieważ można udostępniać przecież informacje za pomocą Facebooka!
Bardzo będziemy wszyscy wdzięczni za pomoc w znalezieniu firm, ale także za Wasze
dary na ten cel!
Więcej informacji znajdziecie na blogu : KLIK. 

A poniżej baner akcji, który możecie udostępnić wraz z linkiem do całej akcji! :)

Liczymy na Was!


żródło

RECENZJA BALSAMU LIRENE, TROCHĘ O PARAFINIE.

Witajcie!

Recenzja balsamu z Lirene.






Kupiłam go w Dzień Kobiet. Dałam za niego jakieś 14zł. (w promocji.)

Skusiłam się na niego, ponieważ mój ulubiony balsam z Garniera właśnie mi się skończył, 
a kilka osób mi go polecało, więc stwierdziłam - dlaczego nie?

Zacznę od składu - jak zawsze.





Jak widzicie na drugim już miejscu znalazła się Parafina. Dlaczego o tym mówię?

Pewnie dziewczyny (może i mężczyźni :) ) interesujące się kosmetologią wiedzą o co mi chodzi.
Dla reszty tłumaczę...
Parafina to powszechnie stosowany składnik w kremach, balsamach i tym podobnym.
Jest to emolient, oczywiście jak większość substancji pozyskiwany z destylacji ropy naftowej.
Parafina tworzy nam tak zwany "film" na skórze, przez co:
-zatyka pory
-absorbuje kurz i bakterie
-hamuje wymianę gazową naszej skóry
-sprzyja powstawaniu zaskórników i trądziku
+daje efekt nawilżenia
Jeśli chodzi o kosmetyki z parafiną to warto zaopatrzyć się zimą w krem do rąk właśnie z nią, 
aby zimno nie zniszczyło naszych dłoni.

A teraz wracamy do balsamu. Skład jest, teraz czas na resztę.


OPIS PRODUKTU:

Balsam do ciała do skóry suchej i szorstkiej skutecznie regeneruje i odżywia skórę dzięki 
specjalistycznej formule lipidowej. Kremowa konsystencja zapewnia przyjemne rozprowadzanie
produktu i szybkie wchłaniania. Składniki formuły skutecznie pielęgnują skórę zapewniając 
jej korzyści niezbędne do 100% regeneracji:



MOJA OPINIA:

Opakowanie moim zdaniem przyjemne dla oczu. Głownie utrzymane w kolorystyce czerwono-zielonej
z białymi napisami. Wszystko jest czytelne, nie ma żadnych problemów z odczytaniem czegokolwiek.
Otwarcie jak i dozownik są dla mnie oczywiście na plus. Bardzo wygodne otwarcie, a dozownik
odpowiednio dobrany do balsamu.




Balsam ma delikatny, przyjemny zapach. Jest bardziej rzadki niż gęsty, ale dzięki temu bardzo łatwo

się rozprowadza go po skórze i szybko się wchłania.
Jak pisałam wyżej przez to, że ma w składzie parafinę zostawia na naszej skórze tak zwany "film",
czyli po prostu tłustą warstwę. Ma biały kolor, delikatnie nawet perłowy.
Jak się sprawdził u mnie?
Na pewno nie regeneruje skóry, a czy ją nawilża to nie wiem, ponieważ nie wiem czy to "film" 
może dawać takie wrażenie, czy skóra jest nawilżona.
Na pewno nasza skóra po nim jest miękka, nie ma uczucia szorstkości.
Nie polecam stosowania go na świeżo depilowane nogi, ponieważ po prostu skóra wtedy szczypie.
Powiem szczerze, że myślałam, że będzie lepszy.
Gdybym miała podsumować to na pewno nie zniechęci mnie on do firmy Lirene, bo moim zdaniem
to na prawdę dobra firma, ale tego balsamu już chyba nie kupię, ponieważ mogę znaleźć tańsze,
które będą miały takie samo działanie.
Jeśli ktoś lubi efekt filmu to na pewno powinien się zaopatrzyć w taki balsam.
Ja nie lubię niestety, więc będę szukać dalej.
Jeśli miałabym wystawić ocenę to dałabym 2+, albo nawet 3-.

RECENZJA SZAMPONU INTENSYWNIE ODBUDOWUJĄCEGO Z ZIAJA

Witajcie!
Więc dzisiaj recenzja szamponu intensywnie odbudowującego do włosów zniszczonych firmy Ziaja.
Otrzymałam go w ramach testowanie z naturalna.eu.



SKŁAD: 




Krótko skomentuję. Jak widzicie na drugim miejscu jest SLS, z którego nie byłam zadowolona.
Ale powiem szczerze, że jak dalej przeczytacie, chyba nie zaszkodził tu za bardzo.

INFORMACJE NA OPAKOWANIU:


Ceramidowy, perłowy szampon do włosów zniszczonych po zabiegach fryzjerskich o skoncentrowanym działaniu regenerującym.

DZIAŁANIE:
  • Wspomaga regenerację włosów,
  • Wzmacnia ich osłabione i kruche włóka,
  • Zapewnia elastyczność i naturalny blask.

EFEKT:
  • Odżywione, mocne włosy,
  • Odpowiednio nawilżone i puszyste.
SPOSÓB UŻYCIA:
Szampon nanieść na włosy i masować do uzyskania piany. Dokładnie spłukać. W razie konieczności czynność powtórzyć. Polecamy stosowane odżywki i maski z ceramidami jako pielęgnację intensywnie odbudowującą.

MOJA OPINIA:

Zacznę od tego co widać na pierwszy "rzut oka". Opakowanie moim zdaniem bardzo przyjazne dla oka.
Zwykła, biało-granatowa, okrągła buteleczka. Bardzo poręczna, nawet dla moich małych dłoni.



Otwarcie bardzo wygodne jeśli tak mogę to nazwać. Żadnych problemów z nim nie miałam.
Sam "dziubek" również nie sprawił mi kłopotów. (ps. bąbelek sam się zrobił :D )



Kolor samego szamponu jest perłowy, połyskujący.




Przejdę teraz do tego, czego okiem nie zobaczymy, czyli działania.
Jak już pisałam TU nie ma niczego innego niż nożyczki co by pomogło nam się pozbyć
zniszczonych włosów, ponieważ to jest martwa materia, zresztą poczytajcie w tamtym
poście o tym, nie będę pisać tego drugi raz.
Ale teraz o tym jakie efekty dał ten szampon na moich włosach.
Na pewno mogę potwierdzić stwierdzenie producenta,  że zapewnia elastyczność
oraz wzmacnia osłabione
i kruche włókna włosa. Odkąd stosuję ten szampon moje włosy są miękkie, sprężyste
i elastyczne
przez co mniej się kruszą, czy łamią. Zauważyłam też zdecydowaną poprawę w układaniu
się włosów. Są puszyste, ale nie sterczą na każdą stronę, a ich "ogarnięcie" ogranicza się
do przeczesania ich szczotką
i polakierowania moich nieszczęsnych "wypadkowych" włosów.
Nie uczula mnie ten szampon, dokładnie oczyszcza moją skórę głowy i co dla
mnie najważniejsze nie przetłuszcza włosów, a wręcz przeciwnie włosy są świeże
dłużej niż zwykle. Jeśli chodzi o wydajność to również na plus, ponieważ stosuję go
ponad tydzień, a z buteleczki ubyła 1/3. (a dodam, że myję włosy codziennie.)
A, zapomniałabym o zapachu. Nie do końca potrafię go określić. Słodki, przyjemny,
a według mojego
chłopaka pachnie cukierkami ananasowymi, więc też na plus.
To by było chyba na tyle z mojej opinii.
Na pewno jest to szampon godny polecenia (mimo SLS w składzie.) i po skończeniu
tego opakowania zakupię kolejne.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:
Zakupić go możecie TU, a dla osób które wolą sklepy stacjonarne to za pewne
też gdzieś znajdziecie. Cena:  ok.9zł/400ml. Moim zdaniem cena przystępna i na
pewno warto wydać te kilka złotych.











RECENZJA KORUNDU SZLACHETNEGO.

Witajcie!
Dzisiaj pod moją lupę idzie Korund Szlachetny, który dostałam w ramach testowania
z stroną Galeria Zmysłów Ukryte w Słowach.
Wiem, że wiele Pań czekało na tę recenzję, więc proszę.

Trochę słów o samym Korundzie.



Korund to szlachetny minerał z grupy tlenków glinu (Aluminum Oxide, Alumina). 

Odmianą korundu jest czerwony rubin i niebieski szafir.

Korund mikrokrystaliczny wykazuje właściwości intensywnie złuszczające. 
Stosowany jest zarówno w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych 
jak również w domowych peelingach. Systematyczne stosowanie peelingów 
na bazie korundu zwiększa wchłanianie substancji czynnych przez skórę, wyraźnie 
pobudza mikro-krążenie, oczyszcza i wzmaga odnawianie skóry - stymuluje 
odnowę komórkową skóry. Efektem regularnego stosowania peelingów na bazie 
korundu jest pogrubienie się warstw żywych komórek skóry, natomiast cieńsza 
staje się warstwa rogowa (warstwa komórek obumarłych). Peeling mechaniczny 
pobudza mikro-krążenie skórne i dotlenia skórę. Wyrównuje się koloryt skóry. 
Skóra staje się bardziej elastyczna i gładsza

Za pomocą korundu usuwamy mechanicznie - ścieramy wierzchnią warstwę skóry, 
głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie 
do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu
komórki głębszych warstw skóry.

Zastosowanie
Peeling powinien być stosowany regularnie 1-2 razy w tygodniu. Oprócz 
dobroczynnych skutków peelingu opisanego powyżej bardzo ważną rolą tych 
zabiegów jest przygotowanie do dalszych zabiegów. Usunięcie obumarłego naskórka 
i odblokowanie porów znacznie poprawia wchłanianie aktywnych substancji 
zawartych w preparatach kosmetycznych i zwiększa skuteczność ich działania

Korund można stosować w połączeniu z dowolną glinką kosmetyczną, 1% kwasem 
hialuronowym, olejami kosmetycznymi, kremem, balsamem do ciała lub, po prostu, 
jako dodatek do żeli do mycia ciała.

MOJA OPINIA:
Ja osobiście wybrałam połączenie korundu z żelem pod prysznic.  Korund z żelem

wymieszałam  w stosunku 1:5 jak zalecał producent. (1 łyżeczka korundu na 5 żelu)
Peeling bardzo łatwo rozprowadzał się po ciele dając przyjemny efekt mrowienia. 
Można ten efekt porównać do tzw. peelingu plażowego, czyli za pomocą piasku. 
Dla mnie sama czynność peelingowania ciała była bardzo przyjemna. Na początku 
zastanawiałam się, czy ryzykować z twarzą, bo powiem szczerze bałam się, że mnie 
uczuli, wysypie, będę czerwona, podrażni skórę, czy coś podobnego.
Później pomyślałam - "chyba to testujesz kobieto, więc musisz się odważyć". Taka oto 

motywacja zachęciła mnie do tego aby spróbować. Jako, że w "przeciwwskazaniach" 
pojawił się trądzik, którego 
w młodzieńczym wieku nie brakuje musiałam uważać i omijać "zakażone" trądzikiem okolice.
Odważyłam się... Już na drugi dzień widziałam efekty oczyszczania. Jako, że z 

doświadczenia i wiedzy własnej wiem, że podczas gdy skóra się oczyszcza pojawiają 
się nowe wypryski, nie przejęłam się tym.
Po mikrodermabrazji (czyli zabiegowi peelingującemu z korundem) nawilżyłam twarz

kremem Dove. Stosowałam się do zalecenia "Po zabiegu mikrodermabrazji korundowej nie 
należy stosować toników na bazie alkoholu, agresywnych kosmetyków zawierających 
substancje podrażniające skórę (SLS, SLES, DMDM), substancji alergennych 
(takich jak eugenol, limonene, linalool, citronellol). Nie należy także wystawiać skóry 
na działanie promieni UV (ostre słońce oraz solarium)", więc wybrałam Dove, bo moim 
zdaniem to najlepszy krem uniwersalny. 
Jakie były efekty?
Moje ciało faktycznie uzyskało gładkość, jednolity kolor - odżyło.
Wszelki kremy, balsami i tym podobne wchłaniają się znacznie szybciej niż poprzednio.
Peeling ten zastosowałam również na nogi i zauważyłam, że włoski rosną mi znacznie 

wolniej niż dawniej.
Na pewno zmniejszyła się widoczność porów na mojej twarzy, delikatne rozstępy także 

zmieniły swój kolor na jaśniejszy, a niewielkie jasne blizny stały się jeszcze jaśniejsze.

CZY POLECAM?

Jak najbardziej. Dla mnie Korund ma wiele zalet i myślę, 
że nie raz się w niego zaopatrzę po zużyciu moich zapasów.

GDZIE KUPIĆ? JAKA CENA?

Cena bardzo niewielka, bo 6zł/100g, które starcza na min. miesiąc kuracji.
Zakupić można na stronie >KLIK<













Dziękuję jeszcze raz za możliwość testowania!
Mam nadzieję, że przekonałam Was aby spróbować, bo naprawdę warto.



SLS - ALE CO TO TAKIEGO?

Witajcie!



SLS - ALE CO TO TAKIEGO?
Wielkie bum. Szał na blogach, wszystkie włosomaniaczki ostrzegają przez SLS.
"Nie kupuj szamponów z SLS" i tak dalej. Każdy chyba już na to natrafił.
Osoby, które się interesują kosmetologią lub czymś powiązanym, czy są po prostu 

włosomaniaczkami znają dobrze dzisiejszego bohatera. Przybliżę dzisiaj trochę osobom, 
które "tylko coś tam słyszałam/em".
SLS to najbardziej popularny składnik używany w szamponach, ale nie tylko. 

Możemy go znaleźć również w w wszystkich kos­me­ty­kach myjących żelach 
i mydłach, płynach i olej­kach do kąpieli, szamponach, płukankach do jamy ustnej, 
chemii gospodarczej i przemysłowej.


SLS- (Sodium Lauryl Sulfate) laury­lo­siar­czan sodu to organiczny związek che­micz­ny, 
obecnie otrzymywany również syn­te­tycz­nie.
 Niezależnie od źródła z jakiego po­cho­dzi, jest to drażniący, agresywny detergent.
SLS ma silne właściwości uczulające i draż­niące; wysusza skórę, powoduje świąd, 
rumień, a w skrajnych przypadkach też atopowe za­pa­le­nie skóry.
 W jamie ustnej może powodować owrzodzenia. Jego obecność w szamponach 
jest przyczyną powstawania łupieżu, swędzenia skóry głowy oraz łamliwości i wypadania wło­sów.
Podobnie sprawa się ma z SLES.
SLES (Sodium Laureth Sulfate) etoksylowany laurylosiarczan sodu to substancja pokrewna

 produkowana z tlenku etylenu, będąca po­chodną ropy naftowej.Zarówno SLS jak i SLES 
wchodzące w skład kosmetyków mogą być zanieczyszczone rako­twórczym dioksanem 
(dioxane) o dzia­ła­niu muta­gennym.

Więc dziewczyny - chcecie szampony z SLS/SLES? :)

MYDŁO DOVE.

Hej!
Więc dzisiaj recenzja kostki myjącej Dove.
Kostkę otrzymałam w ramach testowania ze stroną http://www.babyboom.pl/ , 

ale używałam jej już wcześniej.



Skład: Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Sodium Palmitate, Sodium 
Isethionate, Aqua, Coconut Acid, Sodium Stearate, Cocamidopropyl Betaine,
Sosium Palm Kernelate, Parfum, Glycerin, Sodium Chloride, Zinc Oxide, Citric Acid, 
Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Methyl Benzoate, Alpha-Isomethyl Ionone, 
Amyl Cinnamal, Benzyl Alkohol, Benzyl Salicylate, Buhylphenyl Methylpropional, 
Citronellol, Coumarin, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, CI 7789.
Nie będę szczegółowo analizować składu, bo uważam, że mało kto patrzy na skład mydła.

MOJA OPINIA
Zacznę od wyglądu zewnętrznego. Opakowanie papierowe, kwadratowe. 

Bardzo schludnie zaprojektowane. Na opakowaniu pisze, że zawiera 1/4 kremu
nawilżającego. Otwarcie pudełka nie jest żadnym kłopotem - robi się to łatwo 
i bez problemów. W środku okrągłe mydełko ze znaczkiem DOVE.
Jego kształt i wielkość są idealne dla moich małych dłoni. To dla niego ogromny plus.
Samo mydełko jest białe.
Teraz może przejdźmy do tego jak się sprawuje u mnie.
Mydełko bardzo fajnie się pieni, nie robi za dużo piany jak to mają w zwyczaju mocno 

chemiczne mydła.
Jest bardzo delikatne, łatwo się rozprowadza po ciele, nie podrażnia ciała, nawilża.
Po umyciu skóra jest bardzo miękka. Mydło nie pozostawia osadu na skórze przez 

co jej nie wysusza, a wręcz przeciwnie dzięki kremowi w nim zawartemu - nawilża.
Zapach mydła jest charakterystyczny dla produktów z tej firmy. Ja go uwielbiam!
Co mogę więcej dodać?
Na pewno polecam to mydło wszystkim alergikom, wszystkim osobą mającym podrażnioną, 

czy suchą skórę, w sumie mogę polecić je wszystkim.
Cenowo to mydło nie jest jakieś drogie. Wiadomo, że w Biedronce, czy gdzieś kupimy tańsze - 

za kilka groszy, ale myślę, że wydatek 3zł nikogo nie zabił.
Osobiście myję nim zarówno ciało jak i twarz.
Na ciało działa tak jak opisałam wyżej. Jak działa na twarz?
Używam go głównie dlatego, że bez problemu radzi sobie z demakijażem mojej twarzy, 

oczyszcza cerę, delikatnie ją nawilża i łagodzi podrażnienia.




RECENZJA 60 SEKUNDOWEJ MASKI DO WŁOSÓW - HIT CZY KIT?

Witajcie!
Pisałam Wam, że w Dzień Kobiet wybrałam się z mamą na zakupy i tam zakupiłam 
60 sekundową maseczkę do włosów z Mariona, dzisiaj trochę więcej o niej.

OPIS PRODUCENTA

Maseczka pomaga zregenerować włosy już po 60 sekundach. Zawarte 
w maseczce wysoko skoncentrowane składniki aktywne wnikają głęboko 
we włosy, odbudowując strukturę zniszczonych włosów od wewnątrz. 
Włosy stają się zdrowsze, gładsze i się jedwabiste w dotyku. Doskonale
rozprowadza się na włosach, nie obciąża ich. Widoczny efekt już po jednym umyciu!

Formuła zawiera bogaty w glicerydy oraz witaminy olejek arganowy, pochodzący 

z upraw ekologicznych, potwierdzonych certyfikatem Ecocert. 
Olej pomaga zapewnić włosom 7 efektów :
-przywraca piękny połysk
-regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
-ułatwia rozczesywanie i układania
-wzmacnia i nawilża
-nadaje miękkość i elastyczność
-chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
-zapobiega puszeniu się włosów

Sposób użycia: Rozprowadzić na umyte, wilgotna włosy, aż po same końcówki.

Zmyć po 60 sekundach. Opakowanie starcza na 2 umycia. Stosować 2 razy w tygodniu.

Oraz oczywiście informacja jak korzystać z dozownika.


MOJA OPINIA

Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od wyglądu zewnętrznego. 
Pomarańczowa saszetka z dozownikiem, który dla mnie jest rewelacją. 
Nie "babramy" w saszetce, tylko wyciskamy tyle ile potrzebujemy. 
Po otwarciu możemy ponowie zamknąć dozownik dzięki czemu mamy pewność, 
że maseczka nam nie wyschnie, ani nie wycieknie. Opakowanie spokojnie wystarcza
na dwa, a nawet trzy razy przy takich włosach jak moje. Bez najmniejszego 
problemu rozprowadza się na wilgotnych włosach, 
nie spływa z nich, nie obciąża. Zapach jest specyficzny dla kosmetyków z olejkami 
arganowymi, ale trochę przypomina też migdały. Kolor, jak widzicie na zdjęciu, 
lekko brzoskwiniowy. Na moich włosach z racji, że są bardzo suche, mimo jakiegokolwiek, 
trzymałam tą maseczkę nie 60 sekund, ale trochę dłużej, myślę, że ok.10-15 minut. 
Bez problemu się spłukiwała. Jakie były efekty?
Moje włosy były naprawdę odżywione! Zdziwiłam się, ale później pomyślałam 
"pewnie przez jeden dzień". Włosy były miękkie, bardzo łatwo się je rozczesywało, 
były nawilżone, nie były "naprawione", bo nie idzie martwej materii zregenerować, 
nie były "posklejane" wręcz przeciwnie - sypkie, nie puszyły się, nie były obciążone 
i pięknie pachniały. Myślę sobie, mogłyby być takie cały czas. Na drugi dzień po umyciu ich
nadal takie były! Na trzeci dzień powtórzyłam rytuał z maseczką.
Dzisiaj mamy 5 dzień od pierwszego nałożenia maseczki i co? Jestem zadowolona, 
moje włosy są naprawdę odżywione dzięki tej maseczce. Zdecydowanie są mniej 
szorstkie, przyjemniejsze w dotyku, łatwo się je rozczesuje, układają się bez problemu.
Myślicie teraz pewnie  - "Na pewno ta maseczka kosztowała dużo".
Nic bardziej mylnego. Za maseczkę, która jak wspominałam wystarcza na dwa, 
trzy razy (zależy od długości włosów) kupiłam za nie całe 3zł!
Niestety z tego co się zorientowałam ciężko ją dostać. Ja kupiłam akurat w Intermarche.



ROZDWOJONE WŁOSY

Cześć!
Dzisiaj poruszę temat, który jest powszechnie spotykany.
Chyba każda dziewczyna chce mieć zdrowe i piękne włosy.
Najczęściej przeszkadzają nam w tym rozdwojone końcówki przez co nasze włosy wyglądają
nieestetycznie, puszą się, są suche, odstają na wszystkie strony.
Więc trochę o tym.

Tak wygląda zdrowy włos pod mikroskopem.
Taki włos występuje tylko u niemowląt. (niestety)



źródło


A jak wyglądają włosy większości z nas?

źródło : internet, google grafika.
(za dużo by było gdybym podała link do każdego zdjęcia)








źródło 
Rodzaje rozdwojenia. 

Wygląda to strasznie, ale takie są realia...
Myjemy włosy szamponami, które w reklamie obiecują włosy wyglądające 

jak na pierwszym zdjęciu. "Nawilżamy" je odżywkami z alkoholem i innymi chemicznymi 
substancjami, które tak naprawdę im szkodzą.
Szarpiemy szczotkami/grzebieniami, palimy prostownicą, przesuszamy suszarką, farbujemy itd...

Co więc teraz robić?
Na pewno nie wierzymy w reklamowe spoty. Pomyślmy chwilę... Włos jest materią 

martwą, prawda? Więc jak to możliwe, że jakiś szampon/serum/odżywka, czy cokolwiek
innego je "naprawią"? To tak jakby skleić nitkę, czy tasiemkę jakimś klejem.
Owszem, będzie "zregenerowana", ale tylko do kolejnego umycia.
Więc pierwsza zasada - obcinamy.
Aby powstrzymać rozdwajanie się końcówek powinnyśmy przyciąć nasze włosy 4cm 

nad rozdwojeniem. Zawsze narzekamy kiedy idziemy do fryzjera i chcemy podciąć "końcówki".
Moim zdaniem "końcówki" to właśnie te zniszczone włosy i dobry fryzjer to zauważy 

i przytnie ile trzeba. Największym morderstwem dla włosów jest ścinanie ich samemu, 
nożyczkami do "wszystkiego".
Obcinaliście swoje włosy sami i zauważyliście na ich końcach białe kuleczki?
To początkowa faza rozdwajania się włosa. Wygląda to okropnie!
Tępe nożyczki szczępią nasze włosy. Jeśli koniecznie chcecie ścinać swoje włosy 

same to zainwestujcie w porządne, ostre nożyczki przeznaczone TYLKO DO WŁOSÓW.
Włosy podcinamy średnio co 3 miesiące. Drugą zasadą jest ochrona. W jaki sposób?
Ograniczamy (a najlepiej całkowicie rezygnujemy!) z prostowania i suszenia.
Zarówno prostowanie jak i suszenie niszczy nasze włosy, dlatego, że ciepłe powietrze 

otwiera strukturę naszego włosa przez co właśnie się rozdwaja.
Jeśli chcemy suszyć (bo np. myjemy głowę rano tuż przed wyjściem do szkoły/pracy) 

to niektórzy producenci oferują suszarki z zimnym nawiewem - myślę, że to będzie 
dobre rozwiązanie. Unikamy szamponów z SLS, alkoholami itd. To samo w przypadku 
odżywek. Jeśli chodzi o szampony to najlepszym rozwiązaniem są żele do higieny, 
ponieważ nie zawierają SLS,
a do tego mają wartościowy skład i kwas mlekowy.
Jeśli chcemy nawilżać swoje włosy to zdecydowanie mogę polecić olejowanie, 

bądź domowe maseczki. Czym olejować i na czym to polega?
Wszelkimi olejkami : arganowym, lnianym, kokosowym i innymi.
Nakładamy olejek na końce po umyciu i zostawiamy do wchłonięcia lub drugi sposób - 

nakładamy na końce, zawijamy w folię aluminiową, nakładamy ciepły ręcznik, 
bądź czepek, trzymamy ok.40min.. Jeśli ktoś ma bardzo rzadkie włosy, bądź mocno 
przetłuszczające się to może wykorzystać sposób drugi, po czym
umyć głowę szamponem bez SLS, a najlepiej żelem do higieny intymnej.
Przepisy na moje domowe maseczki do włosów wkrótce.
Unikamy farbowania, a na pewno farb z amoniakiem, SLS, silikonem, parabenami, 

rezorcynami, niklem itd. Nie suszymy włosów ręcznikiem. Jeśli już koniecznie chcemy 
to używajmy miękkich, bawełnianych.
Najlepszym rozwiązaniem jest używanie ręczników papierowych, które nie zniszczą 

naszych włosów,  wpiją wodę i osuszą nasze włosy. Kosztowne? Wcale nie! 
Owijamy włosy w taki ręcznik, wyciskamy wodę, po czym ręcznik
wkładamy na grzejnik i mamy do kolejnego razu.
Nie chodzimy spać w mokrych, rozpuszczonych włosach. Wbrew wszystkiemu 

niszczy je to bardzo. Niekiedy się nawet mówi, że bardziej niż suszenie. 
Co więc robić? Czekamy aż wyschną, a jeśli nam się zwyczajnie nie chce to 
zaplatamy w luźny warkocz lub robimy luźnego koka.
W dzień jeśli spinamy włosy staramy się nie spinać ich zbyt ciasno, gdyż to je bardzo łamie.
Czym czeszemy? Polecam czesać włosy drewnianymi szczotkami z zaokrąglonymi końcami. 

Wiele osób poleca
szczotkę Tangle Teezer, nie miałam okazji jej jeszcze zakupić, ale mam w planach.
Oczywiście pamiętamy o właściwej diecie*, bo bez tego nic nam się nie uda i nic nie pomoże.

*Oczywiście rozdwajające się włosy mogą być również objawem niektórych chorób.

Myślę, że to byłoby na tyle z podstawowych informacji i rad dotyczących rozdwojonym włosom. 



MASECZKI DO TWARZY OD NATURALNA.EU

Cześć!
Więc na wieczór kolejna recenzja.
Tym razem maseczek od naturalna.eu .


1) Maseczka oczyszczająca z firmy Ziaja


SKŁAD:
Aqua, Canola Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Kaolin, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, 
PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Hydrogenated Coco-Glycerides, Polyacrylamide,
C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Dimethicone, Titanium Dioxide, Saccharomyces/Zinc Ferment, 
Allantoin, Panthenol, Xanthan Gum, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, 
Propylparaben, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide. 
Nie będę analizować, bo nie ma takiej potrzeby.
ZAPACH:
Zapach bardzo przyjemny, charakterystyczny dla glinek.

KOLOR: 

Jak widać na 4. zdjęciu - szary.

KONSYSTENCJA: 

Maseczka ma konsystencje kremu co ułatwia jej aplikację na twarz.

WYDAJNOŚĆ:

Dzięki swojej konsystencji produkt ten jest wydajny i jedna saszetka (7ml) wystarczy 
na 2-3 aplikacji.

CZY POLECAM? - MOJA OPINIA.

Maseczka ta jest w moim domu odkąd tylko pamiętam.
Zarówno ja jak i moja mama ją uwielbiamy.
Myślę, że jest to idealna maseczka oczyszczająca, ponieważ nie dość, 
że oczyszcza to dobrze nawilża. Nie ma problemu z jej zmyciem.
Nigdy nie miałam żadnych "skutków ubocznych", a wręcz przeciwnie 
łagodzi podrażnienia.






2) Maseczka rozgrzewająco-oczyszczająca z Marion.

SKŁAD:

Zeolite, Peg-8, Propylene Glycol, Glycerin, Glyceryl Stearate (and) Peg-100 Stearate, 
Kaolin, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Isopropyl Myristate, Peg-12 Dimethicone, 
Moroccan Lava Clay, Panthenol, Sodium Polyacrylate (and) Hydrogenated Polydecene
(and) Ppg-5 Laureth-5, Polythylene, Isobutylparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, 
Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum.

Jak wyżej, nie będę analizować, bo nie widzę takiej potrzeby.

KOLOR:
Maseczka ma kolor biały, który po nałożeniu na twarz staje się bezbarwny.

KONSYSTENCJA:

Trochę żelowa, trochę kremowa. W każdym razie bardzo łatwo się rozprowadza po twarzy.

WYDAJNOŚĆ:
Nie wiem czy to ja jestem oszczędna, czy one są takie wydajne, ale saszetka 7,5ml 

spokojnie starczy mi na 3 aplikacje.

CZY POLECAM?
Myślę, że śmiało mogę ją polecić.
Bardzo podoba mi się efekt przy nakładaniu, a mianowicie podczas aplikacji
na twarz czuć przyjemne ciepło.
Nie wiem jeszcze jaki jest efekt "po", bo aktualnie siedzę sobie
z nią na twarzy. Nie widzę jednak żadnych zaczerwienień ani nic, więc powinno być dobrze.


EDIT.

Zmyłam maseczkę i jestem zadowolona.
Skóra jest bardzo dobrze nawilżona i zmatowiała.
Nie mam żadnych podrażnień, ani innych niespodzianek.







Te jak i wiele innych maseczek 

znajdziecie w SKLEPIE NATURALNA.EU .





MYDEŁKO NATURALNE LACURA LIMONKA OD NATURALNA.EU

Witajcie!
Dzisiaj "pod lupę" idzie naturalne mydełko od sklepu naturalna.eu .


SKŁAD:

Sodium Palmate - mydło sodowe na bazie oleju palmowego
Sodium Cocoate -  mydło sodowe na bazie oleju kokosowego
Cl77288 - nadaje naturalny zielony kolor
Cl77891- dwutlenek tytanu. Nadaje biały kolor mydłu, baza mydlana 

jest zazwyczaj półprzezroczysta
Woda
Perfum

Gliceryna - składnik nawilżający, zapobiega też wysychaniu mydła
Linalool - Składnik kompozycji zapachowych
Potassium Sorbate - konserwant

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY:

Mydło ma żółtawy kolor z kawałkami roślin oraz prostokątny kształt.

ZAPACH:

Zapach to coś za co dam najwięcej punktów, jest po prostu nieziemski!
Pachnie pięknie, owocami cytrusowymi.
Jak tylko je otworzyłam to poczułam ten intensywny zapach.

KONSYSTENCJA I WYDAJNOŚĆ:

Produkt bardzo dobrze się pieni, rozprowadza po ciele, dobrze spłukuje.
Dużym plusem dla mnie jest to, że nie pozostawia na skórze tzw. "filmu", czyli warstwy
z osadu z mydła, której ja nie cierpię.

CZY POLECAM?

Myślę, że produkt jest godny polecenia, ponieważ ma bardzo dużo zalet, a jedynym minusem jak dla mnie jest kształt, ponieważ z racji, że mam małe dłonie to wolę mydła okrągłe.

GDZIE MOGĘ KUPIĆ?

Wszystkie mydła dostępne są na stronie : http://naturalna.eu/28-mydla 











ZEPTER (CZ.I) - KREM MULTIREGENERACYJNY

Witajcie!
Dzisiaj recenzja jednej z próbek od firmy Zepter.
Będzie to długa recenzja, ponieważ tak samo jest długi skład tego kremu.
Przeanalizuję tylko pierwsze 15 składników, ponieważ one nas interesują 

najbardziej, gdyż będą to składniki najbardziej aktywne.
Mam nadzieję, że nie przekręcę żadnej nazwy składnika hehe
Nie ma składu w Internecie, więc muszę przepisywać z saszetki.



1) Aqua – woda.
2) C12-20 ACID PEG-8 ESTER -  Ester poliglikolu kwasów tłuszczowych. 

Czasami nazywane Xalifin-15. Ma na celu poprawienie konsystencji kosmetyku. 
Nietoksyczny, bezpieczny, bardzo łagodny,
polecany dla osób z podrażnieniami skóry, alergiami, czy stanami zapalnymi skóry.
Składnik ten znajduje się w wielu produktach do higieny osobistej, takich jak krem 

nawilżający do twarzy, krem do opalania, , krem pod oczy itd.
3) CAPRYLIC/CAPRIC TRYGLYCERIDE - substancja aktywna,

przeciwzmarszczkowa.
Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni 

warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody 
z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, 
czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
4) PROPYLENE GLYCOL - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. 

Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni 
rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji 
w głąb skóry.
Funkcja w kosmetyku :
Humektant - zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy 

ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie 
aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów. 
Bezpieczeństwo: Glikol propylenowy jest bezpieczny do stosowania nawet 
w stężeniu 50% w gotowym preparacie. Może powodować podrażnienia,
jeżeli nakładany jest na skórę chorobowo zmienioną.
5) ETHYLHEXYL ISONONANOATE - Bardzo suchy emolient. 

Polecany do stosowania w kosmetykach, które po wmasowaniu mają 
pozostawić skórę suchą. (W tym sensie, że krem ma się wchłonąć )
6) BUTYROSPERMUM PARKII -
Masłosz Parka, zwany również 

drzewem masłowym, ma właściwości antybakteryjne, fungistatyczne, 
przeciwzapalne i ochronne na skórę przed promieniami UV, korzystnie wpływa 
na skórę z wypryskami i atopowym zapaleniem skóry.
7) SHEA BUTTER - Masło wnika do głębokich warstw skóry, odżywia ją,
nawilża i wygładza. Chroni przed działaniem promieni słonecznych i przedwczesnym 
starzeniem się skóry.
Przeznaczone jest dla skóry suchej i atopowej, posiada wysoką skuteczność liftingującą. 
8) SQUALANE - Naturalny emolient, ułatwia rozprowadzenie emulsji i nadaje miękkość.
Otrzymywany z oliwy z oliwek.
9) ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE - Filtr UV, chroniący skórę przed 

szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego. Absorbuje promieniowanie UV, 
dzięki czemu chroni kosmetyk przed pogarszaniem się jego jakości pod wpływem światła.
10) ACACIA - działanie przeciwzapalne i ściągające.
11) DECURRENS/JOJOBA/SUNFLOWER SEED WAX/POLYGLYCERYL-3 ESTERS - delikatny emoilent, łagodzi i zmiękcza skórę.
12) GLYCERIN-DICAPRYLYL CARBONATE - substancja o właściwościach

nawilżających.
13) PROPYLHEPTYL CAPRYLATE - nadaję odpowiednia konsystencję kosmetykowi.
14) HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMITHYL TAURATE COPOLYMER  -  Zagęstnik stabilizujący emulsję. Posiada właściwości filmotwórcze, 

daje na skórze uczucie jedwabistości.
15) GLICONOLACTONE - ma działanie silnie nawilżające, odżywia, ujędrnia.

Dalej możemy zobaczyć różnego rodzaju olejki, ekstrakty tłuszczowe, 

ogólnie składniki nawilżające.  Jak dla mnie wielkie „WOW”. Skład idealny - 
można by rzec.

Informacje od producenta:
Intensywna kuracja regenerująca i rewitalizująca dla napiętej i zmęczonej skóry.
Wypełnia zmarszczki od wewnątrz oraz przywraca skórze jędrność.
Intensywnie nawilża i przywraca skórze naturalną energię.
Wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry.
Nie zawiera parabenów. Hipoalergiczny.

Jak pachnie?
Nie umiem do końca określić jego zapachu, na pewno jest charakterystyczny,
ale przyjemny.

Jakiego jest koloru?
Krem jest całkowicie biały.

Jak z konsystencją?

Dla mnie idealnie. Jest odpowiednio gęsty i idealnie rozprowadza się po cerze.

Wydajność?

Myślę, że jest bardzo wydajny ze względu na swoją konsystencje.
2ml saszetka spokojnie wystarczyłaby mi na dwie aplikacje, jednak z racji, że mam bardzo suchą skórę i chciałam ją porządnie nawilżyć wykorzystałam ją jednorazowo.

Jak się sprawdził na mojej cerze?
Mam bardzo suchą cerę ze strefą T. Wczoraj wieczorem zaaplikowałam krem na całą powierzchnię twarzy. Dzisiaj rano moja skóra była miękka, gładka
i bardzo delikatna! Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego efektu.

Cena?
Jako, że w tym momencie płacimy za skład, kosmetyk ten należy do tych z górnej półki.
Jego cena to 221zł/50ml, ale patrząc na skład mogę stwierdzić, że warto.
Jestem pewna, że kiedyś go kupię. (jak uzbieram na niego hehe)

Gdzie można go kupić?
Na stronie Zeptera.

Czy polecam?
Jak najbardziej jestem na tak! Na pewno mogę go polecić osobom z suchą skórą, 

bądź ze zmarszczkami. Cena jak wiadomo trochę pozostawia do myślenia, ale myślę, 
że po analizie składu nikt nie ma wątpliwości, że warto.