Obserwatorzy:

ŚWIECA DO MASAŻU CIAŁA, NACOMI

10:00 Karolina Rogala 0 Comments

Dzisiaj o nietypowym produkcie, który kusił mnie swoimi recenzjami od dawna, jednak dopiero teraz
miałam okazję go wypróbować. Czy to zbędny gadżet, czy jednak zaskoczył mnie swoim działaniem?



OPIS PRODUKTU:
Naturalna świeczka zapachowa - balsam do masażu i pielęgnacji ciała spełnia dwie funkcje: świeczki i balsamu. Po wytopieniu świeczki można nakładać ją na ciało. Zawiera tylko naturalne składniki z Afryki i Hiszpanii: masło shea, olej kokosowy, witaminę E, olejki eteryczne.
Posiada orientalny zapach piżma.
Pozbawiony konserwantów, alergenów i sztucznych barwników.

- Intensywnie nawilża skórę
- Odżywia i regeneruje skórę
- Dzięki naturalnemu olejkowi eterycznemu ma właściwości relaksacyjne, odprężające i redukujące stres

Zapalić świeczkę w łazience podczas kąpieli bądź prysznica w celu poczucia jej aromatycznego i relaksującego zapachu. Po kąpieli nałóżyć na oczyszczone ciało balsam, który wytopił się w świeczce. Po chwili masło powinno wchłonąć się w skórę.


SKŁAD PRODUKTU:
Butyrospermum Parkii, Coconut Oil, Tocopheryl Acecate, Parfum

CENA PRODUKTU:
ok. 30zł / 150g , (Ja swoją mam ze strony vegalife cosmetics, ale obecnie jej tam nie widzę.)


MOJA OPINIA:
Świeczka znajduje się w ładnym, wykonanym z cienkiego metalu słoiczku, na którym jest naklejona
naklejka od razu przywodząca mi na myśl dziką Afrykę, nie wiem czemu, ale od razu mi się tak skojarzyło.
Wewnątrz znajdujemy ciekawie wyglądającą świeczkę, która różni się tym od standardowych,
że jest miękka i spokojnie możemy zanurzyć w niej palec. Ma nieco konsystencję masła, ale nie takiego do ciała, a takiego do kanapek :D
Byłam zaskoczona tym jak świeczka cudownie pachnie! Widząc piżmo myślę o jakimś ciężkim, orientalnym zapachu, takim, którego nie będę w stanie znieść. Na szczęście to piżmo nijak ma się
do tego świeczkowego, ponieważ tutaj zapach jest słodki, jednak przełamany nutą przypraw orientalnych, czymś ostrym. Całość tworzy na prawdę cudowny zapach!



Generalnie wydaje mi się, że takie rozwiązanie byłoby idealne na zimę, ponieważ balsamowanie się na ciepło otulałoby naszą skórę i sprawiało, że zapomnimy o zimnie.
Niemniej jednak postanowiłam je wypróbować również teraz. Jeśli chodzi o zapach po rozpaleniu
to jest on zdecydowanie mniej intensywny niż przed, ale nadal wyczuwalny.
Ale to uczucie nakładanie ciepłego balsamu na ciało... takie relaksujące! Balsam zostawia nieco tłustą warstwę na skórze, więc lepiej używać tego na wieczór. Świetnie nawilża, wygładza,
a przez to, że nakładamy go na ciepło to wpływa pozytywnie na nasze krążenie i pomaga w walce
z cellulitem. 

Mówię Wam, niesamowity relaks i odprężenie, musicie koniecznie wypróbować!


0 komentarze: