Obserwatorzy:

RECENZJA BALSAMU LIRENE, TROCHĘ O PARAFINIE.

11:51 nieidealniezidealnizowana 3 Comments

Witajcie!

Recenzja balsamu z Lirene.






Kupiłam go w Dzień Kobiet. Dałam za niego jakieś 14zł. (w promocji.)

Skusiłam się na niego, ponieważ mój ulubiony balsam z Garniera właśnie mi się skończył, 
a kilka osób mi go polecało, więc stwierdziłam - dlaczego nie?

Zacznę od składu - jak zawsze.





Jak widzicie na drugim już miejscu znalazła się Parafina. Dlaczego o tym mówię?

Pewnie dziewczyny (może i mężczyźni :) ) interesujące się kosmetologią wiedzą o co mi chodzi.
Dla reszty tłumaczę...
Parafina to powszechnie stosowany składnik w kremach, balsamach i tym podobnym.
Jest to emolient, oczywiście jak większość substancji pozyskiwany z destylacji ropy naftowej.
Parafina tworzy nam tak zwany "film" na skórze, przez co:
-zatyka pory
-absorbuje kurz i bakterie
-hamuje wymianę gazową naszej skóry
-sprzyja powstawaniu zaskórników i trądziku
+daje efekt nawilżenia
Jeśli chodzi o kosmetyki z parafiną to warto zaopatrzyć się zimą w krem do rąk właśnie z nią, 
aby zimno nie zniszczyło naszych dłoni.

A teraz wracamy do balsamu. Skład jest, teraz czas na resztę.


OPIS PRODUKTU:

Balsam do ciała do skóry suchej i szorstkiej skutecznie regeneruje i odżywia skórę dzięki 
specjalistycznej formule lipidowej. Kremowa konsystencja zapewnia przyjemne rozprowadzanie
produktu i szybkie wchłaniania. Składniki formuły skutecznie pielęgnują skórę zapewniając 
jej korzyści niezbędne do 100% regeneracji:



MOJA OPINIA:

Opakowanie moim zdaniem przyjemne dla oczu. Głownie utrzymane w kolorystyce czerwono-zielonej
z białymi napisami. Wszystko jest czytelne, nie ma żadnych problemów z odczytaniem czegokolwiek.
Otwarcie jak i dozownik są dla mnie oczywiście na plus. Bardzo wygodne otwarcie, a dozownik
odpowiednio dobrany do balsamu.




Balsam ma delikatny, przyjemny zapach. Jest bardziej rzadki niż gęsty, ale dzięki temu bardzo łatwo

się rozprowadza go po skórze i szybko się wchłania.
Jak pisałam wyżej przez to, że ma w składzie parafinę zostawia na naszej skórze tak zwany "film",
czyli po prostu tłustą warstwę. Ma biały kolor, delikatnie nawet perłowy.
Jak się sprawdził u mnie?
Na pewno nie regeneruje skóry, a czy ją nawilża to nie wiem, ponieważ nie wiem czy to "film" 
może dawać takie wrażenie, czy skóra jest nawilżona.
Na pewno nasza skóra po nim jest miękka, nie ma uczucia szorstkości.
Nie polecam stosowania go na świeżo depilowane nogi, ponieważ po prostu skóra wtedy szczypie.
Powiem szczerze, że myślałam, że będzie lepszy.
Gdybym miała podsumować to na pewno nie zniechęci mnie on do firmy Lirene, bo moim zdaniem
to na prawdę dobra firma, ale tego balsamu już chyba nie kupię, ponieważ mogę znaleźć tańsze,
które będą miały takie samo działanie.
Jeśli ktoś lubi efekt filmu to na pewno powinien się zaopatrzyć w taki balsam.
Ja nie lubię niestety, więc będę szukać dalej.
Jeśli miałabym wystawić ocenę to dałabym 2+, albo nawet 3-.

3 komentarze:

  1. Miałam ostatnio ten balsam, ale niezbyt mi przypadł do gustu. Ja bym dała 2 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz gratuluję wygranej :) Balsamu nie miałam,ale chyba nie kupię ze względu na tą parafinę:(

    OdpowiedzUsuń